Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że polska tradycja łączy chrześcijaństwo z otwartością i współistnieniem różnych kultur – że jest zarazem chrześcijańska i tolerancyjna.
„Polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie” – pisał papież w książce Pamięć i tożsamość.
Dzisiejsza rzeczywistość jest jednak przykładem na to, że miłość bywa ślepa. Co dziesiąty chrześcijanin w Polsce popiera Grzegorza „Szczęść Boże” Brauna – polityka, który wzywa do wyposażenia kraju w broń atomową, przywrócenia kary śmierci oraz intronizacji Chrystusa na Króla Polski.
Jego hasła o „niemiecko-rosyjskim kondominium pod żydowskim zarządem powierniczym”, tropienie loż i mafii, odbijają się szerokim echem w całym kraju – paradoksalnie także wśród chrześcijan wychowanych na naukach Papieża Polaka.
Do tego dochodzą liczne skandale: gaszenie gaśnicą świec chanukowych w Sejmie, zrywanie unijnych flag, awantury z lekarzami, nawoływanie do powieszenia ministra czy negowanie faktów historycznych dotyczących Holocaustu.
Jakim cudem w Polsce jego poparcie rośnie? Aaa, już wiem. My, Polacy, potrafimy wyprzeć wszystko – nawet nauki Jezusa Chrystusa – byle tylko wybielić samych siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz