poniedziałek, 18 maja 2026

Karol "nic nie mogę" Nawrocki! Kulisy zamieszania wokół wojsk USA w Polsce


 

Karol "nic nie mogę" Nawrocki! Kulisy zamieszania wokół wojsk USA w Polsce

Fiasko rozmów na szczycie

Nawrocki rozmawiał z prezydentem USA o obecności sojuszniczych wojsk w Polsce, ale – jak się okazuje – niewiele z tego wyniknęło. Choć Donald Trump obiecywał Nawrockiemu zwiększenie kontyngentu amerykańskich żołnierzy, konkretów zupełnie zabrakło.

Z natychmiastowym, iście propagandowym ratunkiem ruszył jednak szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz.
Stwierdził on, że teraz „najbardziej potrzebna jest proaktywna postawa Ministerstwa Obrony Narodowej i pilne rozmowy z Pentagonem”.
Przydacz domaga się również „pilnej zmiany retoryki ze strony premiera i marszałka Sejmu”, twierdząc, że obecny przekaz polskiego rządu szkodzi relacjom z USA i jest wodą na młyn dla przeciwników silnej obecności NATO na wschodniej flance.

Panie Przydacz, chwileczkę... To przecież w USA rządzi Trump – rzekomy wielki przyjaciel Nawrockiego. Przyjaciel, który miał osobiście gwarantować, że amerykańskie wojska nie tylko w Polsce zostaną, ale wręcz zwiększą swoją liczebność. Tymczasem Pan sugeruje, że sytuacją sterują teraz jacyś mityczni „przeciwnicy silnej obecności NATO”?

Wychodzi więc na jaw brutalna prawda: Trump po prostu zignorował Nawrockiego , a całe zamieszanie w USA musi teraz ratować szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz.

Burza w Waszyngtonie i wściekłość Republikanów

Decyzja o odwołaniu rotacji amerykańskich żołnierzy do Polski wywołała potężne oburzenie – i to wewnątrz samej Partii Republikańskiej. Amerykańscy kongresmeni są wściekli. Głos w sprawie zabrał m.in. senator Thom Tillis z Karoliny Północnej, który ocenił ruch Białego Domu jako „lekkomyślny”, „amatorski”, a w najgorszym wypadku – „zabójczy”. Tillis bez ogródek skrytykował szefa Pentagonu:

„Hegseth w dalszym ciągu zaskakuje i okazuje brak szacunku naszym największym sojusznikom oraz najlepszym specjalistom w dziedzinie wojskowości swoimi impulsywnymi decyzjami”.

Gra nie jest jeszcze przegrana

Na szczęście Kongres USA posiada realne narzędzia nacisku na Biały Dom. Historia pokazuje, że pod wpływem zdecydowanego oporu i twardych żądań ze strony kongresmenów amerykański prezydent potrafił już zmieniać zdanie. Komentatorzy polityczni zaznaczają, że w tym przypadku scenariusz może się powtórzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz