środa, 28 października 2026

Demograficzna katastrofa. Polska wśród krajów o najniższej dzietności w Europie


 

Demograficzna katastrofa. Polska wśród krajów o najniższej dzietności w Europie

Najnowsze dane Eurostatu nie pozostawiają złudzeń. Europa się starzeje, rodzi się coraz mniej dzieci, a Polska należy do państw szczególnie dotkniętych kryzysem demograficznym.

W 2024 roku współczynnik dzietności w Unii Europejskiej spadł do 1,34 dziecka na kobietę. To najniższy wynik od rozpoczęcia badań w 2001 roku. Tymczasem dla zapewnienia prostej zastępowalności pokoleń potrzeba około 2,1 dziecka na kobietę.

Szczególnie niepokojące są dane regionalne. Wśród europejskich regionów o dzietności poniżej jednego dziecka na kobietę znalazło się aż siedem polskich:

  • Poznań – 0,93

  • powiat jeleniogórski – 0,93

  • Wrocław – 0,94

  • powiat wałbrzyski – 0,98

  • Warszawa – 0,98

  • Sosnowiec – 0,98

  • Trójmiasto – 0,99

To już nie jest zwykły spadek liczby urodzeń. To poważne zagrożenie dla przyszłości państwa.

Mniej dzieci dzisiaj oznacza mniej pracowników i podatników jutro, coraz większe obciążenie systemu emerytalnego, problemy z finansowaniem ochrony zdrowia oraz wyludnianie się kolejnych miejscowości.

Po ośmiu latach spadków pojawił się jednak niewielki promyk nadziei. Wstępne dane GUS wskazują na wyhamowanie spadku liczby urodzeń w 2026 roku. Współczynnik dzietności może wzrosnąć z około 1,07 do 1,11. To jednak wciąż dramatycznie mało.

Demografii nie naprawi się jednorazowym świadczeniem, propagandą ani politycznymi hasłami. Potrzebna jest wieloletnia, konsekwentna polityka państwa: dostępne mieszkania, stabilne zatrudnienie, żłobki i przedszkola, sprawna ochrona zdrowia oraz rzeczywiste wsparcie dla rodziców.

Trzeba też zrozumieć, że posiadanie dzieci jest osobistą decyzją, a nie obowiązkiem wobec państwa.

Polska potrzebuje również rozsądnej polityki migracyjnej i integracyjnej. Bez niej, nawet przy pewnej poprawie dzietności, coraz trudniej będzie utrzymać rozwój gospodarczy i stabilność systemu emerytalnego.

Demografia jest bezlitosna. Skutki dzisiejszych zaniedbań będziemy odczuwać przez następne dziesięciolecia. A straconego czasu nie da się odzyskać.

Kłamstwo przestaje dyskwalifikować, hipokryzja przestaje oburzać, a lojalność partyjna zastępuje sumienie.


 

Prof. Marcin Matczak, odnosząc się do zeznań świadków w sprawie dotyczącej Karola Nawrockiego, stwierdził:

„Jeżeli okaże się jednak, że Karol Nawrocki się tego dopuszczał, to jako obywatele będziemy się czuć oszukani. Powinniśmy mieć pełną informację w momencie dokonywania wyboru”.

 

E tam, Panie Profesorze!

 

Obawiam się, że przecenia Pan znaczenie prawdy we współczesnej polityce.

 

Media społecznościowe, ich algorytmy oraz propaganda polityczna partii prawicowo-populistycznych sprawiły, że dla wielu ludzi ważniejsze od faktów stało się przywiązanie do własnych przekonań i politycznych idoli.

 

A kiedy prawda okazuje się niewygodna, można ją zignorować, zakwestionować albo znaleźć tysiąc usprawiedliwień dla swojego wybrańca.

 

Najbardziej przeraża mnie jednak coś innego: postępująca erozja moralności. Coraz częściej nie pytamy już, czy polityk postąpił uczciwie, lecz czy jest „nasz”.

 

I tak dochodzimy do świata, w którym kłamstwo przestaje dyskwalifikować, hipokryzja przestaje oburzać, a lojalność partyjna zastępuje sumienie.

 

Problem polega więc nie tylko na tym, czy wyborcy poznali prawdę, ale również na tym, czy w ogóle chcą ją poznać.

wtorek, 27 października 2026

Trzęsienie ziemi w TVN i CNN? Nowy właściciel zapowiada wielkie zmiany.


 

Trzęsienie ziemi w TVN i CNN? Nowy właściciel zapowiada wielkie zmiany

 

Amerykański koncern Skydance, kierowany przez Davida Ellisona i powiązany ze środowiskiem Donalda Trumpa, przejął Warner Bros. Discovery, a wraz z nim m.in. CNN i polską stację TVN.

 

Władze koncernu rozesłały do pracowników wiadomości e-mail zapowiadające poważne zmiany organizacyjne, które mają objąć całą grupę.

 

Kierownictwo Skydance uzasadnia swoje decyzje potrzebą stworzenia jednej, silnej i zintegrowanej organizacji z ujednoliconą linii polityczną i redakcyjną CNN oraz TVN.

 

Na razie zapowiedziano dwie zasadnicze zmiany:

  1. Koniec pracy hybrydowej. Pracownicy będą zobowiązani do powrotu do biur przez pięć dni w tygodniu.
  2. Program dobrowolnych odejść. Osoby, które nie widzą swojej przyszłości w nowej organizacji, będą mogły skorzystać z indywidualnie przygotowanych ofert rozstania z firmą.

 

Czyli tak naprawdę zmiany obejmą niezależność redakcyjną i sposób przedstawiania wydarzeń politycznych.

Prawdziwe trzęsienie ziemi dopiero przed nami.

Wszystkie znane mi Kościoły sprawiają, że ludzie boją się Boga! Jakież to przerażające i bezsensowne!


 

Wszystkie znane mi Kościoły sprawiają, że ludzie boją się Boga! Jakież to przerażające i bezsensowne! Zamiast prowadzić człowieka ku dobru, miłości i pojednaniu, zmieniają  życie na ziemi w piekło.

 

Każdy uważa, że zna myśli i wolę tego „groźnego Boga”, a co gorsza, rości sobie prawo do osądzania i karania innych w Jego imieniu. W ten sposób religia, która powinna łączyć ludzi, staje się źródłem podziałów, pogardy i nienawiści.

 

A przecież wystarczy sięgnąć do źródeł, szczególnie do Ewangelii, by odkryć zupełnie inny obraz Boga — Boga, którego istotą są miłość, piękno, miłosierdzie i bezwarunkowa akceptacja człowieka.

 

Jakim więc prawem człowiek, powołując się na Boga, głosi nienawiść w imieniu Tego, który nauczał miłości?

 

Może największym dramatem religii nie jest to, że ludzie przestają wierzyć w Boga, lecz to, że zaczynają wierzyć w Boga stworzonego na własne podobieństwo — mściwego, nietolerancyjnego i okrutnego.

poniedziałek, 26 października 2026

Papierosy zdecydowanie na pierwszym miejscu…


 

Papierosy zdecydowanie na pierwszym miejscu…

 

Aż 37,8 proc. nowych zachorowań na nowotwory na świecie — około 7,1 mln przypadków rocznie — można byłoby uniknąć dzięki ograniczeniu lub eliminacji modyfikowalnych czynników ryzyka.

 

Tak wynika z kompleksowego raportu Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC), działającej przy Światowej Organizacji Zdrowia.

Badacze przeanalizowali dane ze 185 państw, obejmujące 36 rodzajów nowotworów i 30 czynników ryzyka — od palenia tytoniu i alkoholu, przez infekcje, otyłość i brak aktywności fizycznej, po nadmierną ekspozycję na promieniowanie UV.

 

Papierosy zdecydowanym liderem

 

Największym pojedynczym czynnikiem ryzyka pozostaje palenie tytoniu, odpowiedzialne za około 15 proc. wszystkich nowych przypadków nowotworów.

Na kolejnych miejscach znalazły się:

  • infekcje onkogenne — około 10 proc. zachorowań,
  • alkohol — około 3 proc.

 

Blisko połowa wszystkich przypadków raka związanych z możliwymi do ograniczenia czynnikami ryzyka dotyczy trzech lokalizacji: płuc, żołądka i szyjki macicy. W przypadku raka płuca kluczową rolę odgrywa przede wszystkim palenie tytoniu, raka żołądka — m.in. zakażenie Helicobacter pylori, a raka szyjki macicy — zakażenie wirusem HPV.

 

Mężczyźni i kobiety chorują inaczej

 

Raport pokazuje również wyraźne różnice między płciami. U mężczyzn aż 45 proc. nowych przypadków nowotworów wiąże się z czynnikami, na które można przynajmniej częściowo wpływać. U kobiet jest to około 30 proc.

 

U mężczyzn największym zagrożeniem jest palenie tytoniu — odpowiada za około 23 proc. zachorowań. Dalej znajdują się infekcje onkogenne (9 proc.) i alkohol (4 proc.).

 

U kobiet na pierwszym miejscu są infekcje onkogenne (11 proc.), następnie palenie tytoniu (6 proc.) oraz podwyższona masa ciała i wysokie BMI (3 proc.).

 

Rak nie zawsze jest kwestią przypadku

 

Wnioski z raportu nie sprowadzają się oczywiście do prostego hasła: „zdrowo żyj, a nie zachorujesz”. Nowotwór może rozwinąć się również u osoby, która przez całe życie dbała o zdrowie.

Dane pokazują jednak, że ogromnej liczbie zachorowań można zapobiegać.

Największe znaczenie mają: niepalenie papierosów, ograniczenie alkoholu, prawidłowa masa ciała, regularna aktywność fizyczna, ochrona przed nadmiernym promieniowaniem UV oraz szczepienia przeciw wirusom zwiększającym ryzyko nowotworów, przede wszystkim HPV.

 

Profilaktyka nie zastąpi wczesnego wykrywania choroby, skutecznego leczenia ani dostępu do nowoczesnej onkologii.

 

Raport IARC przypomina o czymś niezwykle ważnym:

walka z rakiem nie zaczyna się dopiero w gabinecie onkologa. Zaczyna się wiele lat wcześniej — od decyzji, które podejmujemy każdego dnia, i od polityki zdrowotnej państwa, która może nam w tych decyzjach pomagać.

 

F - rak

USA dopiero na 38. miejscu pod względem długości życia.


 

USA dopiero na 38. miejscu pod względem długości życia. Potęga gospodarcza i militarna, ale czy zdrowotna?

 

Stany Zjednoczone są jednym z największych mocarstw gospodarczych i militarnych świata. Jednak pod względem oczekiwanej długości życia Amerykanów coraz bardziej odstają od innych wysoko rozwiniętych państw.

Z analizy opublikowanej we wrześniu 2026 roku w czasopiśmie „The Milbank Quarterly” wynika, że w 2023 roku USA zajmowały dopiero 38. miejsce na świecie pod względem oczekiwanej długości życia wśród państw liczących ponad milion mieszkańców.

 

Co bardziej niepokojące, aż w 60 krajach ryzyko śmierci przed ukończeniem 40. roku życia było niższe niż w Stanach Zjednoczonych.

 

Ogromne różnice występują również wewnątrz samego USA.

 

W Wirginii Zachodniej i Missisipi oczekiwana długość życia wynosiła w 2021 roku około 71 lat, czyli była porównywalna z wynikami Bułgarii, Bangladeszu, Azerbejdżanu i Iraku. Była nawet niższa niż w Korei Północnej czy Syrii.

 

Z kolei na Hawajach wynosiła około 81 lat, co odpowiada poziomowi wielu bogatych państw europejskich.

 

Średnia oczekiwana długość życia w 2023 roku wynosiła:

  • USA – 79,30 roku
  • Japonia – 84,71 roku
  • Szwajcaria – 83,95 roku
  • Korea Południowa – 84,33 roku
  • Niemcy – 81,38 roku
  • Czechy – 79,83 roku
  • Polska – 78,63 roku

 

Amerykański problem nie jest nowy. Proces pogłębiania się dystansu wobec innych bogatych państw rozpoczął się już w latach 80. XX wieku.

W 1980 roku tylko 13 państw liczących ponad milion mieszkańców wyprzedzało USA pod względem oczekiwanej długości życia. W 2000 roku było ich już 26, a w 2010 roku – 32. W 2023 roku Stany Zjednoczone spadły na 38. miejsce.

 

USA wyprzedzają dziś nie tylko państwa Europy Zachodniej, Kanada, Japonia czy Australia, ale również Czechy, Słowenia, Chile, Kostaryka, Panama, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Korea Południowa i Tajwan.

 

Jak to możliwe, że jedno z najbogatszych i najpotężniejszych państw świata nie potrafi zapewnić swoim obywatelom warunków życia i ochrony zdrowia porównywalnych z wieloma znacznie mniej zamożnymi krajami?

 

Bogactwo państwa nie oznacza automatycznie dobrobytu jego obywateli. O poziomie rozwoju społeczeństwa świadczy nie tylko wielkość gospodarki, potęga armii czy liczba miliarderów, lecz także zdrowie i długość życia zwykłych ludzi.

 

Bo prawdziwą miarą wielkości państwa powinno być również to, jak długo i w jakich warunkach żyją jego obywatele.


czwartek, 22 października 2026

Technologia poszła do przodu, a my zaczęliśmy cofać się moralnie.


 

Myślałem kiedyś, że wraz z postępem technologicznym będzie rósł także poziom moralny społeczeństwa. Że wiedza, edukacja i łatwiejszy dostęp do informacji uczynią nas mądrzejszymi, bardziej empatycznymi i zwyczajnie przyzwoitszymi.

Pomyliłem się.

Technologia poszła do przodu, a my jakbyśmy zaczęli cofać się moralnie. Jeszcze kilka lat temu pomoc ludziom uciekającym przed wojną była odruchem serca. Otwieraliśmy domy, zbieraliśmy pieniądze, wieźliśmy żywność. Dzisiaj coraz częściej słyszymy pogardę, podejrzliwość i otwartą wrogość wobec tych samych ludzi.

Podobnie jest z aferami. To, co kiedyś wywołałoby wstyd, gniew i polityczne trzęsienie ziemi, dziś potrafimy wzruszeniem ramion skwitować słowami: „wszyscy kradną”, „nic wielkiego się nie stało”, „tamci też robili to samo”. Zondacrypto jest tylko jednym z przykładów znacznie głębszej choroby.

Najbardziej przeraża mnie nie samo zło. Ono było zawsze. Przeraża mnie to, że przestaliśmy się go wstydzić.

Najpierw je wypieraliśmy. Potem usprawiedliwialiśmy. Następnie nauczyliśmy się z nim żyć. A w końcu zaczęliśmy je akceptować — pod warunkiem, że popełniają je „nasi”.

I chyba właśnie wtedy społeczeństwo przekracza najbardziej niebezpieczną granicę. Nie wtedy, gdy pojawiają się ludzie nieuczciwi, bezwzględni czy pozbawieni zasad. Tacy byli zawsze. Katastrofa zaczyna się wtedy, gdy większość przestaje uważać ich zachowanie za coś, czego należy się wstydzić.

Mamy coraz szybsze komputery, coraz mądrzejsze telefony i sztuczną inteligencję.

Tylko człowiek jakby coraz mniej się wstydził być nieprzyzwoity.