czwartek, 5 marca 2026

SAFE 0+, czyli jak wyczarować 185 miliardów z dziury budżetowej


O elicie Kaczyńskiego – Glapińskim, Nawrockim, Błaszczaku, Suskim, Kowalskim i całej tej galerii postaci – pisałem już wiele. Odwołują się do Boga, ale Jego naukę traktują raczej jak dekorację niż zobowiązanie. W praktyce budują coś na kształt politycznej sekty: wierni mają wierzyć, nie myśleć, i walczyć z każdym, kto zadaje pytania.
Zawsze wydawało mi się, że aby tak skutecznie manipulować masami, potrzeba nieprzeciętnego sprytu i inteligencji. Że trzeba misternie tkać sieć kłamstw, by nikt nie przejrzał tej fasady głupoty. Myliłem się. Nie trzeba.

Przechodzę obok telewizora i słyszę triumfalny głos Nawrockiego:

– Znalazłem z Glapińskim luźne 185 miliardów. Zrobimy SAFE 0+. Bez oprocentowania. I będziemy mogli kupować sprzęt u Trumpa.

Aż usiadłem. Objawienie Nawrolskiego i Glapińskiego.  

Bo na całym świecie nie istnieje coś takiego jak „luźne pieniądze publiczne”. Nie w tysiącach, nie w milionach – a już na pewno nie w wysokości 185 miliardów złotych. Każda złotówka publiczna ma przeznaczenie: zdrowie, szkoły, policja, wojsko, infrastruktura, emerytury, energia, administracja.
Gdyby ktoś naprawdę znalazł 185 miliardów „luzem”, byłby to pierwszy taki przypadek od czasów, gdy Fenicjanie wymyślili pieniądz jakieś trzy tysiące lat temu.
Czekam więc na wyjaśnienie.

I wtedy zaczyna mówić Glapiński.
Cicho. Niepewnie. Z charakterystycznym „yyyy” w co drugim zdaniu.
– Trzeba… yyyy… z rządem… yyyy… zrobić prawo… żeby… yyyy… pozwoliło mi… yyyy… pomóc bezpieczeństwu państwa.

Zaraz.
Czy oni właśnie sugerują, że te pieniądze leżą w Narodowym Banku Polskim?

Jeśli tak, to mamy do czynienia nie z ekonomią, tylko z oszustwem. 
Bo Narodowy Bank Polski nie może finansować rządu. Zabrania tego Konstytucja RP (art. 220 ust. 2) oraz ustawa o NBP.

Bank centralny ma inne zadania: pilnować stabilności pieniądza, kontrolować inflację, zarządzać rezerwami walutowymi i dbać o stabilność systemu bankowego.
Krótko mówiąc:
NBP jest bankiem banków i bankiem państwa.
Zarządza też rezerwami walutowymi, papierosami wartościowymi i metalami szlachetnymi. NBP gromadzi i zarządza rezerwami dewizowymi Polski, aby zapewnić bezpieczeństwo finansowe kraju.
Podejmuje działania rezerwami w sytuacjach katastrofy gospodarczej lub wojny.

Reasumując: Rezerwami NBP można wspomóc rząd po zmianie konstytucji, ale nawet gdyby się udało to wyzbycie narodu polskiego z rezerw ma czarną godzinę w razie wojny czy zawalenia się gospodarki i masowego bezrobocia.

Po zmiana konstytucji przypominam. Tylko czy nasza waluta się nie wtedy nie zawali, a nasz dług spotka syndrom grecki. 

Bez zmiany Konstytucji NBP nie jest bankomatem rządu.

Ale zaraz. Owszem – bank centralny może mieć zysk. I ustawa mówi jasno:
95% zysku trafia do budżetu państwa.

Jest tylko jeden drobiazg.

Żeby przekazać 185 miliardów, trzeba najpierw mieć zysk.

A Narodowy Bank Polski pod kierownictwem Adama Glapińskiego od kilku lat ma dokładnie odwrotną sytuację.
Straty.
• 2022 – minus 16,9 mld zł
• 2023 – minus 20,8 mld zł
• 2024 – minus 13,3 mld zł
• 2025 – prognoza około minus 30 mld zł
Łącznie daje to blisko 100 miliardów złotych strat.
Trudno więc „znaleźć” 185 miliardów w miejscu, które samo tonie w minusie.

Ale jest jeszcze jedna sprawa.
Pytanie do „Patriotów”
Na koniec nasuwa się jedno, kluczowe pytanie. Skoro Glapiński i Nawrocki tak sprawnie „znajdują” miliardy, to gdzie byli, gdy Mariusz Błaszczak zaciągał gigantyczne kredyty?
• W Korei na 6,5% (100 mld zł).
• W USA na 7% (200 mld zł).

Gdzie był wtedy „patriota” Glapiński? Dlaczego wtedy nie wyciągnął z szuflady tych „luźnych” miliardów, by oszczędzić nam miliardowych odsetek, które będą spłacać nasze dzieci i wnuki?

Nie byłoby odsetek.

Nie byłoby wieloletniego zadłużenia.

Nie byłoby rachunku, który będą spłacać następne pokolenia.

Ale wtedy o żadnych „luźnych miliardach” nikt nie mówił.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz