sobota, 28 marca 2026


Zmierzch wolności w sieci: Algorytmy myślą za nas, przeprogramowują, a potem podtrzymują ten wytworzony w nas pogląd.

Era prawdziwej wolności w internecie dobiegła końca. Sieć została zawłaszczona przez gigantów technologicznych – tzw. Big Tech. Dziś wystarczy jedno kliknięcie, by algorytmy zamknęły nas w szczelnej bańce informacyjnej. Platformy filtrują naszą rzeczywistość i nas segregują; uwięzieni w cyfrowych rezerwatach, mamy dostęp wyłącznie do tych treści, na które łaskawie pozwoli nam algorytm. Reszta świata staje się dla nas niewidoczna.

Jeśli to nie ja decyduję, co chcę czytać, i nie ja oceniam, co jest mądre, a co głupie, z czym się zgadzam, a z czym nie – to o jakiej wolności mowa? Algorytmy dokonują swoistej „operacji” na naszych mózgach, formatując nasze postrzeganie rzeczywistości. 

Czy tego chcemy? Zniewolonego własnego umysłu?

Technologia w służbie ideologii

Powszechnie wiadomo, że platformy należące do Elona Muska czy Marka Zuckerberga promują prawicowe treści polaryzujące. Często obserwujemy mechanizm, w którym zasięgi wpisów skrajnych prawicowych są windowane w kosmos, podczas gdy treści wyważone, liberalne czy demokratyczne bywają systemowo ograniczane. Algorytmy sprzyjające konkretnym opcjom politycznym – co widać chociażby na przykładzie ochrony wizerunku Donalda Trumpa. Sam miałem okazję to zaobserwować.

Zapomnijmy więc o bezstronności technologii. 

Serwisy takie jak X (dawny Twitter), Instagram czy Facebook zaczynają przypominać cyfrowe ramiona komitetów wyborczych radykalnej prawicy.

Termin „liberalna demokracja” jest rugowany z przestrzeni publicznej jako zbyt atrakcyjny – zamiast tego serwuje się nam etykietę „lewactwa”, by łatwiej było budować niechęć.

Przeciwko wolnemu myśleniu staje dziś nie tylko ignorancja czy „religia stosów” – będąca synonimem bezwzględnego dogmatyzmu – ale także potężna technologia w rękach miliarderów.

Zalew sztucznej inteligencji

Do tego dochodzi fala treści generowanych przez sztuczną inteligencję. AI produkuje odpowiedzi szybciej, niż ktokolwiek zdąży zadać pytanie, zalewając sieć masową ilością przetworzonych danych. Musimy mieć świadomość, że ten cyfrowy szum nie jest przypadkowy – algorytmy promują lub blokują określone poglądy zgodnie z interesami właścicieli platform.


W tym zgiełku jedyną bronią pozostaje świadomość. Chciałbym móc za Carlem Jungiem powtarzać do końca: „Nie jestem tym, co mi się przytrafiło. Jestem tym, czym zdecydowałem się zostać”. Nawet jeśli algorytm ma na ten temat inne zdanie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz