Lewica proponuje rewolucję zdrowotną:
• 12-proc. daninę naliczaną od podstawy PIT i CIT zamiast obecnej składki zdrowotnej
• tzw. podatek tłuszczowy w całości kierowany do NFZ
• nowy podział wpływów z akcyzy na alkohol – 80% dla NFZ i 20% dla budżetu państwa
Z symulacji wynika, że na zmianie zyskaliby pracownicy zarabiający do ok. 11 tys. zł brutto miesięcznie, szczególnie osoby o niższych dochodach.
Większe obciążenia objęłyby natomiast najlepiej zarabiających.
Symulacje pokazują, że przy pensji:
• 12 tys. zł brutto – miesięczne wynagrodzenie netto spadłoby o 10,65 zł
• 15 tys. zł brutto – różnica wyniosłaby 88,30 zł
• 20 tys. zł brutto – 217,74 zł mniej
• 30 tys. zł brutto – 498,40 zł mniej „na rękę”
Lewica przekonuje, że jednolita stawka 12% wraz z kwotą wolną 30 tys. zł uprościłaby system i odciążyła najmniej zarabiających. Dla przedsiębiorców przewidziano mechanizm ochronny – 7-procentową ulgę, co w praktyce oznaczałoby 5-procentową efektywną stawkę.
Nie jestem zwolennikiem Lewicy, ale od lat spędzam mnóstwo czasu w szpitalach i przyjąłbym ich program. NFZ nie ma wystarczających środków, a w efekcie chorzy są gorzej leczeni.
Dla porównania: w Polsce składka zdrowotna wynosi 9%, podczas gdy w Niemczech to 14,6% stawki bazowej plus dodatkowa składka (~2,9%), czyli łącznie ok. 17–18%.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz