To żadna tajemnica: formacje liberalne i umiarkowane przegrywają z agresywnymi radykałami nie dlatego, że brakuje im racji, ale dlatego, że grają według zasad, których tamci w ogóle nie uznają. Radykałowie nie mają hamulców — ani mentalnych, ani językowych, ani ideologicznych, ani kulturowych. Mówią i robią rzeczy, które dla drugiej strony są nie do pomyślenia, a przez to skutecznie narzucają reguły gry.
Demokracja musi w końcu przestać udawać, że to równa rywalizacja, i zadać sobie poważne pytanie: czy liberalizm nie powinien bronić się dostosowując do chamstwa radykalnej prawicy?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz