Afera Epsteina. Czy ktoś jeszcze chce poznać prawdę?
Co się dzieje z aferą Jeffreya Epsteina? Jakoś przycichła.
A przecież mówimy o jednej z najbardziej bulwersujących afer seksualnych ostatnich dziesięcioleci, w której pojawiają się nazwiska ludzi ze świata wielkiej polityki, finansów i biznesu.
Ostatnio czytałem o niej w związku z Polską. Okazuje się, że nasi prokuratorzy prowadzą własne śledztwo dotyczące handlu ludźmi i podjęli współpracę z francuskim wymiarem sprawiedliwości. Polska prokuratura skierowała do Francji europejski nakaz dochodzeniowy, domagając się dokumentacji i dowodów zgromadzonych podczas śledztwa dotyczącego Jeana-Luca Brunela oraz osób z nim współpracujących. Polski wniosek został już częściowo zrealizowany.
Kim był Brunel? Wpływowym francuskim agentem modelek, oskarżanym o wykorzystywanie seksualne nieletnich i dostarczanie Epsteinowi młodych kobiet oraz dziewcząt. W lutym 2022 roku znaleziono go powieszonego w celi paryskiego więzienia. Jego śmierć uznano za samobójstwo. Do procesu nigdy nie doszło.
A teraz zmarł kolejny człowiek z otoczenia Epsteina. Daniel Siad, 69-letni łowca modelek, został 20 lipca 2026 roku znaleziony martwy w swoim domu w Colombes pod Paryżem. Jego nazwisko pojawiało się niemal dwa tysiące razy w ujawnionych aktach Epsteina. Był podejrzewany o wyszukiwanie kobiet i dziewcząt pod pretekstem oferowania im kariery w modelingu. Sam konsekwentnie zaprzeczał oskarżeniom, utrzymując, że jego kontakty z Epsteinem miały wyłącznie zawodowy charakter. Sekcja zwłok nie wykazała śladów przemocy, ale nie pozwoliła również jednoznacznie określić przyczyny śmierci.
A przecież sam Jeffrey Epstein także zmarł w więziennej celi w sierpniu 2019 roku. Oficjalnie popełnił samobójstwo.
Chyba nie tylko ja mam z tym problem. W samobójstwo Epsteina trudno mi uwierzyć. Zbyt wiele wpływowych postaci przewijało się przez jego otoczenie, zbyt wiele interesów mogło być zagrożonych ujawnieniem całej prawdy.
I tu rodzi się pokusa, żeby zostać zwolennikiem teorii spiskowych.
Ta cisza w sprawie afery Epsteina sugeruje, że Donald Trump kupił ją całą. Wiemy, że opłacał ofiary i świadków. Zmienił prokuratorów. Przejął na własność całą tę mroczną historię i nie wiadomo, do czego ją wykorzystuje i wykorzystywać będzie.
Nie zmienia to faktu, że opinia publiczna ma prawo wiedzieć, kim byli ludzie chroniący Epsteina, kto pomagał mu w jego przestępczej działalności i kto czerpał z niej korzyści. Nie wystarczy ujawnienie kolejnych tysięcy stron dokumentów. Potrzebne jest niezależne, konsekwentne śledztwo i międzynarodowa współpraca prokuratorów.
Bo podstawowe pytania pozostają bez odpowiedzi: jak to możliwe, że przez tyle lat funkcjonował system seksualnego wykorzystywania dziewcząt, również nieletnich? Kto umożliwiał jego działanie? Kto wiedział i milczał? Czy wpływy, pieniądze i polityczne powiązania pomagały unikać odpowiedzialności?
Nie twierdzę, że każdy, kto znał Epsteina, uczestniczył w jego przestępstwach. Znajomość z przestępcą nie jest jeszcze dowodem winy, ale jest mocną poszlaką.
Epstein nie żyje. Brunel nie żyje. Siad nie żyje. Ale ofiary żyją. I mają prawo do prawdy oraz sprawiedliwości.
Ale jak widać nazwiska, stanowiska, miliardy na kontach i polityczna potęga potrafią stanowić żelazny immunitet przed odpowiedzialnością.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz