środa, 14 października 2026

Nawrocki zwyciężył również dzięki Kościołowi.


 

Nawrocki zwyciężył również dzięki Kościołowi. Dzięki religii rytualnej, a nie ewangelicznej. Religii, w której obrzęd bywa ważniejszy od moralności, polityczna lojalność od sumienia, a obrona religijnych symboli od przestrzegania nauki Chrystusa.

 

Przyjaciel przesłał mi niedawno list, który skierował do swojego proboszcza i biskupów. Przywołał w nim niezwykle ważny fragment książki Josepha Ratzingera, późniejszego papieża Benedykta XVI, „Jezus z Nazaretu. Od chrztu w Jordanie do Przemienienia”.

 

Gdyby tylko polski Kościół zechciał słuchać własnych papieży!

 

Benedykt XVI przestrzegał przed pokusą łączenia wiary z władzą polityczną. Przypominał, że Kościół, który szuka oparcia w politycznej potędze, ryzykuje utratę swojej duchowej niezależności. Wiara, zamiast kształtować sumienia, zaczyna wówczas służyć interesom rządzących.

 

Najmocniejsze są słowa Ratzingera:

 

‘’Wróćmy jednak do pokusy. Jej rzeczywista treść staje się jasna, kiedy patrzymy, jak na przestrzeni historii przybierała ona ciągle nowe kształty.

 Chrześcijańskie cesarstwo usiłowało od razu uczynić wiarę politycznym czynnikiem jedności Cesarstwa. Królestwo Chrystusa powinno przecież przybrać kształt politycznego królestwa i błyszczeć jego blaskiem. Bezsilności wiary, ziemskiej bezsilności Jezusa Chrystusa, trzeba pomóc, dając im władzę polityczną i wojskową.

 

Poprzez wszystkie wieki ciągle na nowo w różnych odmianach powracała pokusa umacniania wiary z pomocą władzy, i za każdym razem groziło niebezpieczeństwo zduszenia jej w objęciach władzy.

 

Walkę o wolność Kościoła, walkę o to, żeby królestwo Jezusa nie było utożsamiane z żadną formacją polityczną, trzeba toczyć przez wszystkie stulecia. Bo w ostatecznym rozrachunku cena, jaką płaci się za stapianie się wiary z władzą polityczną, zawsze polega na oddaniu się wiary na służbę władzy i na konieczności przyjęcia jej kryteriów’’

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz