wtorek, 30 czerwca 2026

Fort Trump na ruchomych piaskach. Dlaczego humor prezydenta USA nie może być fundamentem bezpieczeństwa Polski


Fort Trump na ruchomych piaskach. Dlaczego humor prezydenta USA nie może być fundamentem bezpieczeństwa Polski

Kosiniak-Kamysz ma rozmawiać z Karolem Nawrockim o stałej bazie USA w Polsce. Tusk cieszy się, że Trump coś nam obiecał. I dobrze. To naturalne, że Polska zabiega o jak najsilniejszą obecność wojsk amerykańskich na naszym terytorium. W tej kwestii panuje słuszny konsensus.

Tylko że jedną rzecz trzeba powiedzieć sobie jasno i bez dyplomatycznych owijaczy w bawełnę: bezpieczeństwa Polski nie wolno budować na nastroju Donalda Trumpa.

Można go komplementować, można wręcz – mówiąc dosadnie – całować go w dupę, ale nawet to nie daje żadnej gwarancji, że amerykański prezydent dotrzyma słowa.

Metoda w szaleństwie

Nieprzewidywalność Trumpa nie jest wypadkiem przy pracy ani efektem gorszego dnia. To jego przemyślana metoda polityczna. Gra pozorów i chaosu to jego naturalne środowisko.

Dzień pierwszy: ogłasza spektakularne zwycięstwo.

Dzień drugi: zapowiada potężne bombardowanie.

Dzień trzeci: mówi o historycznym pokoju.

Dzień czwarty: nikt już nie wie, co było realną deklaracją, co pustą groźbą, a co jedynie elementem medialnego spektaklu.

Widzieliśmy to już podczas jego pierwszej kadencji w relacjach z Iranem – od gróźb totalnego zniszczenia, przez zawieszenia umów, po nagłe zapowiedzi wielkich negocjacji.

Lekcja ukraińska i taniec z Putinem

Jeszcze wyraźniej ten chaos widać na przykładzie rosyjskiej agresji na Ukrainę. Trump wysyłał w tej sprawie tak wiele sprzecznych sygnałów, że próba znalezienia w nich jakiejkolwiek stałej logiki graniczy z cudem. Z jednej strony deklarował mgliste wsparcie Ukrainie, za pieniądz UE, z drugiej – regularnie fraternizował się z Władimirem Putinem. Nazywanie kata z Kremla „wspaniałym”, „inteligentnym” czy „mądrym” przywódcą to nie były przypadkowe przejęzyczenia.

Co gorsza, winą za to, że wojna wciąż trwa, Trump potrafił bez mrugnięcia okiem obarczać samą Ukrainę, a winę za wybuch konfliktu zrzucać na NATO.

W świecie Donalda Trumpa sojusze i obietnice są płynne. Dzisiejsza deklaracja o stałej bazie w Polsce jutro może stać się dla niego zwykłą kartą przetargową w zupełnie innych, globalnych negocjacjach (np. handlowych z Chinami).

Co jest realną gwarancją?

Prawdziwym fundamentem naszego bezpieczeństwa jest i musi pozostać instytucjonalna obecność wojsk USA w Polsce oraz twarde struktury NATO. Ale to tylko jedna noga - na której dzięki Trumpowi chwiejnie - stoimy.

Równolegle musimy dbać o:

• Trwałe zakotwiczenie Polski w UE i NATO – silne relacje z europejskimi partnerami.

• Rozbudowę przemysłu zbrojeniowego wewnątrz Unii Europejskiej – Europa musi odzyskać zdolność do samowystarczalności obronnej.

• Własną siłę obronną – potężny, realny budżet na modernizację Wojska Polskiego i programy osłonowe (jak komponenty SAFE).

Gwarancją bezpieczeństwa mają być nowoczesne czołg, artyleria czy samolot i sprawny system dowodzenia, a nie tweet, konferencja prasowa czy ustna obietnica człowieka, który następnego dnia może powiedzieć coś dokładnie odwrotnego.

Podsumowanie

• Stała baza USA w Polsce? Jak najbardziej tak.

• Silny sojusz z Ameryką? Oczywiście, że tak.

Ślepa wiara w Trumpa jako fundament polskiego bezpieczeństwa? Absolutnie nie.

Polska jest zbyt dużym i zbyt doświadczonym przez historię krajem, by pozwolić sobie na bycie zakładnikiem humoru jednego człowieka. Nawet jeśli ten człowiek siedzi akurat w Gabinecie Owalnym.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz