Fort Trump na ruchomych piaskach. Dlaczego humor prezydenta USA nie może być fundamentem bezpieczeństwa Polski
Kosiniak-Kamysz ma rozmawiać z Karolem Nawrockim o stałej bazie USA w Polsce. Tusk cieszy się, że Trump coś nam obiecał. I dobrze. To naturalne, że Polska zabiega o jak najsilniejszą obecność wojsk amerykańskich na naszym terytorium. W tej kwestii panuje słuszny konsensus.
Tylko że jedną rzecz trzeba powiedzieć sobie jasno i bez dyplomatycznych owijaczy w bawełnę: bezpieczeństwa Polski nie wolno budować na nastroju Donalda Trumpa.
Można go komplementować, można wręcz – mówiąc dosadnie – całować go w dupę, ale nawet to nie daje żadnej gwarancji, że amerykański prezydent dotrzyma słowa.
Metoda w szaleństwie
Nieprzewidywalność Trumpa nie jest wypadkiem przy pracy ani efektem gorszego dnia. To jego przemyślana metoda polityczna. Gra pozorów i chaosu to jego naturalne środowisko.
Dzień pierwszy: ogłasza spektakularne zwycięstwo.
Dzień drugi: zapowiada potężne bombardowanie.
Dzień trzeci: mówi o historycznym pokoju.
Dzień czwarty: nikt już nie wie, co było realną deklaracją, co pustą groźbą, a co jedynie elementem medialnego spektaklu.
Widzieliśmy to już podczas jego pierwszej kadencji w relacjach z Iranem – od gróźb totalnego zniszczenia, przez zawieszenia umów, po nagłe zapowiedzi wielkich negocjacji.
Lekcja ukraińska i taniec z Putinem
Jeszcze wyraźniej ten chaos widać na przykładzie rosyjskiej agresji na Ukrainę. Trump wysyłał w tej sprawie tak wiele sprzecznych sygnałów, że próba znalezienia w nich jakiejkolwiek stałej logiki graniczy z cudem. Z jednej strony deklarował mgliste wsparcie Ukrainie, za pieniądz UE, z drugiej – regularnie fraternizował się z Władimirem Putinem. Nazywanie kata z Kremla „wspaniałym”, „inteligentnym” czy „mądrym” przywódcą to nie były przypadkowe przejęzyczenia.
Co gorsza, winą za to, że wojna wciąż trwa, Trump potrafił bez mrugnięcia okiem obarczać samą Ukrainę, a winę za wybuch konfliktu zrzucać na NATO.
W świecie Donalda Trumpa sojusze i obietnice są płynne. Dzisiejsza deklaracja o stałej bazie w Polsce jutro może stać się dla niego zwykłą kartą przetargową w zupełnie innych, globalnych negocjacjach (np. handlowych z Chinami).
Co jest realną gwarancją?
Prawdziwym fundamentem naszego bezpieczeństwa jest i musi pozostać instytucjonalna obecność wojsk USA w Polsce oraz twarde struktury NATO. Ale to tylko jedna noga - na której dzięki Trumpowi chwiejnie - stoimy.
Równolegle musimy dbać o:
• Trwałe zakotwiczenie Polski w UE i NATO – silne relacje z europejskimi partnerami.
• Rozbudowę przemysłu zbrojeniowego wewnątrz Unii Europejskiej – Europa musi odzyskać zdolność do samowystarczalności obronnej.
• Własną siłę obronną – potężny, realny budżet na modernizację Wojska Polskiego i programy osłonowe (jak komponenty SAFE).
Gwarancją bezpieczeństwa mają być nowoczesne czołg, artyleria czy samolot i sprawny system dowodzenia, a nie tweet, konferencja prasowa czy ustna obietnica człowieka, który następnego dnia może powiedzieć coś dokładnie odwrotnego.
Podsumowanie
• Stała baza USA w Polsce? Jak najbardziej tak.
• Silny sojusz z Ameryką? Oczywiście, że tak.
• Ślepa wiara w Trumpa jako fundament polskiego bezpieczeństwa? Absolutnie nie.
Polska jest zbyt dużym i zbyt doświadczonym przez historię krajem, by pozwolić sobie na bycie zakładnikiem humoru jednego człowieka. Nawet jeśli ten człowiek siedzi akurat w Gabinecie Owalnym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz