środa, 4 marca 2026

Ponad jedna trzecia obywateli państw UE rozważa opuszczenie Niemiec



Ponad jedna trzecia obywateli państw UE rozważa opuszczenie Niemiec

Pod koniec 2023 roku w Niemczech mieszkało ok. 5,1 mln osób posiadających obywatelstwo innego kraju UE. Oznacza to, że od końca 2010 roku ich liczba niemal się podwoiła. Najwięcej było obywateli Rumunii (910 tys.) oraz Polski (888 tys.). Na kolejnych miejscach znaleźli się obywatele Włoch, Bułgarii i Chorwacji.

Dlaczego aż 35% obywateli państw Unii Europejskiej rozważa opuszczenie Niemiec? Najczęściej wskazywane powody to:

  • koszty mieszkania – 42%

  • koszty utrzymania – 36%

  • dyskryminacja – 39%

Pod koniec ubiegłego roku w Niemczech mieszkało ok. 83,5 mln osób, co oznacza spadek o około 100 tys. osób. Tego trendu nie jest w stanie odwrócić nawet napływ imigrantów.

Był to pierwszy spadek liczby ludności od 2020 roku. W latach 2011–2024 liczba mieszkańców rosła głównie dzięki imigracji.

Obecnie trend się odwrócił. Statystycy wskazują, że przyczyną spadku jest malejąca imigracja netto.

W 2025 roku do Niemiec przyjechało o 220–260 tys. osób więcej, niż z nich wyemigrowało. Oznacza to, że saldo migracji było znacznie niższe (o ok. 40%) niż rok wcześniej, kiedy liczba osób przybyłych do Niemiec przewyższyła liczbę emigrantów o 430 tys.

 

wtorek, 3 marca 2026

Trump mówi, że ma wystarczającą ilość amunicji, by prowadzić wojnę „do końca świata”.


Trump mówi, że ma wystarczającą ilość amunicji, by prowadzić wojnę „do końca świata”. Jednocześnie twierdzi, że całe uzbrojenie zostało wcześniej rozdysponowane przez Joe Biden – którego nazywa „Śpiącym Joe” – i przekazane „komediantowi z Ukrainy”. Teraz jednak zapewnia, że zapasy zostały przez niego odbudowane.

To, że Trump to wariat to jest powszechnie wiadome. Faktem pozostaje jednak, że jako prezydent Stanów Zjednoczonych ma ogromny wpływ na sytuację międzynarodową.

Długotrwała wojna z Iranem stanowiłaby poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski.

Sytuacja, w której znaczne zasoby militarne i finansowe byłyby kierowane na konflikt z Iranem, mogłaby utrudnić dalsze wsparcie dla Ukrainy. Ograniczenie dostaw uzbrojenia i sprzętu wojskowego dla Ukrainy osłabiłoby jej zdolności obronne.

Destabilizacja frontu ukraińskiego lub postępy wojsk rosyjskich mogłyby bezpośrednio wpłynąć na bezpieczeństwo Polski oraz całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Nie jest dobrze…

Lewica proponuje rewolucję zdrowotną


 Lewica proponuje rewolucję zdrowotną:

• 12-proc. daninę naliczaną od podstawy PIT i CIT zamiast obecnej składki zdrowotnej

• tzw. podatek tłuszczowy w całości kierowany do NFZ

• nowy podział wpływów z akcyzy na alkohol – 80% dla NFZ i 20% dla budżetu państwa

Z symulacji wynika, że na zmianie zyskaliby pracownicy zarabiający do ok. 11 tys. zł brutto miesięcznie, szczególnie osoby o niższych dochodach.

Większe obciążenia objęłyby natomiast najlepiej zarabiających.

Symulacje pokazują, że przy pensji:

• 12 tys. zł brutto – miesięczne wynagrodzenie netto spadłoby o 10,65 zł

• 15 tys. zł brutto – różnica wyniosłaby 88,30 zł

• 20 tys. zł brutto – 217,74 zł mniej

• 30 tys. zł brutto – 498,40 zł mniej „na rękę”

Lewica przekonuje, że jednolita stawka 12% wraz z kwotą wolną 30 tys. zł uprościłaby system i odciążyła najmniej zarabiających. Dla przedsiębiorców przewidziano mechanizm ochronny – 7-procentową ulgę, co w praktyce oznaczałoby 5-procentową efektywną stawkę.

Nie jestem zwolennikiem Lewicy, ale od lat spędzam mnóstwo czasu w szpitalach i przyjąłbym ich program. NFZ nie ma wystarczających środków, a w efekcie chorzy są gorzej leczeni.

Dla porównania: w Polsce składka zdrowotna wynosi 9%, podczas gdy w Niemczech to 14,6% stawki bazowej plus dodatkowa składka (~2,9%), czyli łącznie ok. 17–18%.

Komisja Europejska zapowiada, że na szczycie Unii Europejskiej w marcu 2026 roku przedstawi plan „Jedna Europa, jeden rynek”, oparty na zasadzie „Kupuj europejskie”.


Komisja Europejska zapowiada, że na szczycie Unii Europejskiej w marcu 2026 roku przedstawi plan „Jedna Europa, jeden rynek”, oparty na zasadzie „Kupuj europejskie”. Hasło brzmi dumnie. Politycznie sprzedaje się jeszcze lepiej. W praktyce jednak może okazać się projektem znacznie bardziej problematycznym niż sugerują jego autorzy.

Idea jest prosta: pieniądze europejskich podatników mają wspierać wyłącznie europejski przemysł. Brzmi atrakcyjnie — zwłaszcza w czasach geopolitycznych napięć. Problem w tym, że rzeczywistość gospodarcza jest bardziej skomplikowana niż polityczne slogany.

Ale to się nie uda.

Po pierwsze, Unia Europejska to nie USA, to nie jedno państwo z jednolitą strategią gospodarczą, lecz 27 krajów o różnych interesach, strukturach przemysłu i kierunkach handlu. Niemcy są silnie powiązane z rynkami globalnymi, kraje Europy Środkowej funkcjonują w oparciu o międzynarodowe łańcuchy dostaw, a państwa południa mają zupełnie inne priorytety. Mówienie o jednolitej, twardej zasadzie „kupuj europejskie” ignoruje tę fundamentalną różnorodność.

Po drugie, UE jest stroną umów o wolnym handlu i członkiem Światowa Organizacja Handlu. Wprowadzanie szerokich preferencji zakupowych kosztem podmiotów spoza UE może oznaczać naruszenie zobowiązań międzynarodowych i otwarcie drogi do retorsji handlowych. W globalnej gospodarce protekcjonizm rzadko bywa jednostronny — zwykle uruchamia spiralę odwetu.

Tylko pierdolnięty Trump mógł się obudzić 22.01.2025 i wystąpić z WHO. Organizacji , którą USA założyło w 1948 i wszystko do nastania Trumpa działało. 

USA już się przekonują, że decyzje podejmowane pod wpływem politycznego impulsu mogą przynieść długofalowe konsekwencje, których koszt ponoszą później gospodarka i obywatele.

Po trzecie, od początku integracji europejskiej fundamentem wspólnego rynku był wolny przepływ towarów i otwartość handlowa. To dzięki nim europejskie firmy mogły budować skalę, konkurencyjność i globalną obecność. Radykalne odejście od tej filozofii oznaczałoby nie tylko zmianę narzędzi, lecz zmianę całego modelu rozwoju.

Po czwarte, przez dekady otwartej polityki gospodarczej Europa zrezygnowała z części produkcji półproduktów i komponentów, przenosząc je do krajów o niższych kosztach. Dziś w wielu sektorach UE nie posiada kompletnych łańcuchów dostaw ani wystarczających mocy produkcyjnych, by z dnia na dzień stać się samowystarczalną.

Wprowadzenie ogólnej zasady „kupuj europejskie” bez okresu przejściowego i bez odbudowy zaplecza przemysłowego oznaczałoby jedno: wyższe koszty dla firm, mniejszą konkurencyjność eksportową i — ostatecznie — wyższe ceny dla konsumentów. Hasła o suwerenności gospodarczej nie zastąpią fabryk, technologii i kadr.

Wzmacnianie europejskiego przemysłu jest potrzebne. Ale jeśli plan ma polegać na administracyjnym zamykaniu rynku zamiast na inwestycjach w innowacje, energetykę i konkurencyjność kosztową, to może się okazać, że „Jedna Europa, jeden rynek” stanie się projektem bardziej politycznym niż gospodarczym — i bardziej kosztownym, niż dziś się zakłada.

czwartek, 26 lutego 2026

Wolność słowa według Trumpa: albo jesteś z nami, albo znikasz z anteny


 Wolność słowa według Trumpa: albo jesteś z nami, albo znikasz z anteny

To miała być obrona „wolności słowa”. W praktyce coraz bardziej przypomina przejmowanie kontroli nad tym, kto w ogóle ma prawo mówić.

Trump wezwał do Białego Domu szefa Netflixa i zagroził konsekwencjami w związku z walką o przejęcie Warner Bros. Discovery. Stawka? Jedno z największych imperiów medialnych świata – w tym CNN, od lat będące dla Trumpa symbolem „wrogich mediów”.

Rozmowa miała dotyczyć dwóch kwestii:
• przejęcia WBD,
• żądania usunięcia z rady dyrektorów byłej doradczyni Baracka Obamy – Susan Rice.

To już nie jest zwykły polityczny spór. To sygnał: osoby kojarzone z Demokratami powinny zniknąć z kluczowych stanowisk w mediach.

Warner Bros. Discovery to nie tylko CNN – swoiste oczko w głowie Trumpa – lecz także polski TVN, od dawna będący przedmiotem krytyki ze strony części środowisk nacjonalistycznych w Polsce.

Według doniesień zarząd WBD sygnalizował gotowość przyjęcia oferty konkurencyjnej wobec Netflixa – złożonej przez Paramount Skydance. Na jej czele stoi David Ellison, syn wspierającego Trumpa miliardera Larry’ego Ellisona, który demonstracyjnie pojawił się na orędziu prezydenta w Kongresie.

Trump ma domagać się, by ewentualna sprzedaż WBD doprowadziła do zmiany właściciela CNN. Trudno interpretować to inaczej niż jako próbę politycznego przeformatowania redakcji.

Rodzina Ellisonów objęła kontrolę nad Paramount Global, do którego należy m.in. CBS. Przejęto również kontrolę nad amerykańskim segmentem TikToka. W obu przypadkach pojawiają się zarzuty dotyczące ingerencji w treści na korzyść Trumpa. Jeśli te działania się potwierdzą, będzie to oznaczać coś więcej niż zwykły ruch biznesowy. To budowa medialnego zaplecza politycznego – z dostępem do milionów odbiorców.

„Wolność słowa” w wersji selektywnej

Trump od lat przedstawia się jako obrońca wolności słowa. Problem w tym, że jego wizja wolności kończy się tam, gdzie zaczyna się krytyka.

Groźby wobec prywatnej firmy medialnej. Naciski kadrowe. Oczekiwanie zmiany właściciela stacji informacyjnej. To nie są elementy wolnego rynku ani pluralizmu mediów. To mechanizmy presji.

Jeśli władza zaczyna decydować, kto może zasiadać w radach dyrektorów i kto powinien być właścicielem redakcji, przestajemy mówić o sporze politycznym. Zaczynamy mówić o kontroli przekazu.

A wtedy „wolność słowa” staje się hasłem – nie zasadą.

środa, 25 lutego 2026

Połączone Izby: Cywilna, Karna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych 23 stycznia 2020 r. wydały przełomową uchwałę dotyczącą nowej Krajowa Rada Sądownictwa (KRS).


 Wstydu nie mają…. Mają ludzi za idiotów. 

I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska chce, aby pełny skład SN rozstrzygnął, czy okoliczność powołania sędziego w procedurze uznawanej za wadliwą skutkuje wyeliminowaniem takiego sędziego z orzekania. Neosędziowie mają oceniać status… neosędziów. 

Jakoś zapomnieli, że taka opinia została już przez Sąd Najwyższy wydana.


Sąd Najwyższy – uchwała połączonych Izb z 23 stycznia 2020 r.

Połączone Izby: Cywilna, Karna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych 23 stycznia 2020 r. wydały przełomową uchwałę dotyczącą nowej Krajowa Rada Sądownictwa (KRS).

Najważniejsze tezy uchwały:

1. Nowa KRS nie jest organem niezależnym od władzy ustawodawczej i wykonawczej

SN uznał, że sposób powołania sędziowskiej części KRS (wybieranej przez Sejm) nie zachowuje niezależności.

2. Skład sądu z udziałem sędziego powołanego przy udziale nowej KRS jest wadliwy

Jeżeli okoliczności wskazują na brak niezależności i bezstronności – może to prowadzić do nienależytej obsady sądu.

3. Szczególnie krytyczna ocena dotyczyła Izby Dyscyplinarnej

SN stwierdził, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego i unijnego.

4. Możliwość podważania orzeczeń

Orzeczenia wydane przez skład z udziałem osób powołanych przy udziale nowej KRS mogły być kwestionowane w określonych sytuacjach.

PS. Podczas ostatniego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego stwierdzono brak kworum. Część sędziów swoją nieobecność tłumaczyło "niejasnością, co do statusu osób biorących w nim udział". Sędziowie mieli wybrać pięciu kandydatów na I prezesa SN. W związku z zaistniałą sytuacją głosowanie zostało przełożone.

Nie było kworum na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN: pojawiło się 48 sędziów przy wymaganych 84.

Nowy termin obrad wyznaczono na środę, 25 lutego, na godz. 11:30.

wtorek, 24 lutego 2026

Miłość bliźniego, a szowinizm


 "Sądzę, że szowinizm, megalomania narodowa, ksenofobia, czyli nienawiść do wszystkiego, co obce, egoizm narodowy – nie dadzą się pogodzić z nakazem chrześcijańskim miłości bliźniego. Patriotyzm natomiast – daje się pogodzić. Tak jak szczególna miłość w rodzinie nie musi i nie powinna być przeszkodą dla miłości bliźniego – tak i szczególna miłość dla członków tej samej wspólnoty narodowej winna być podporządkowana tej samej nadrzędnej normie moralnej. Patriotyzm jest z miłości – i do miłości ma prowadzić; wszelka inna jego forma jest deformacją etyczną"

W pierwszym roku, gdy wybuchła pełnoskalowa wojna otworzyliśmy domy. Serca. Portfele. Granice.



Cztery lata Ukraina jest bombardowana. Cztery lata ludzie żyją w strachu. Kobiety i dzieci uciekają przed wojną, gwałtami, śmiercią. W pierwszym roku, gdy wybuchła pełnoskalowa wojna, zachowaliśmy się tak, jak nauczał Chrystus. Otworzyliśmy domy. Serca. Portfele. Granice.
Byliśmy solidarni. Byliśmy ludzcy.
Niestety z czasem zaczęło dziać się coś, co w naszej historii powtarza się zbyt często. Gdy pomoc przestaje być spontanicznym odruchem serca, a zaczyna wymagać konsekwencji, cierpliwości i wyrzeczenia – wartości chrześcijańskie redukujemy do obecności na mszy. W nas samych zaczyna kiełkować egoizm, lęk i niechęć.
Narracja płynąca z Moskwy – wzmacniana przez polskich politycznych krzykaczy – zaczęła wydobywać z nas to, co najgorsze: zazdrość, podejrzliwość, poczucie zagrożenia.

Ona: (wzdychając) Rozumiem, że na Ukrainie jest wojna i powinniśmy pomagać, ale... ja przecież nie dostaję nic. Muszę ciężko pracować na każdy grosz, a te Ukrainki przyjeżdżają i od razu wszystko dostają na tacy.

On: (spokojnie) Zaraz. One uciekły przed gwałtem, śmiercią, często z dziećmi pod pachą i jedną walizką w ręku. Naszym chrześcijańskim obowiązkiem była pomoc w urządzeniu się – dach nad głową, bezpieczeństwo. Teraz mają takie same prawa jak ty, nic więcej.

Ona: (zaciskając usta) Nieprawda. Dalej dostają pomoc.

On: Od kogo? Podaj mi konkretne źródło.

Ona: Nie wiem... od opieki społecznej? Przecież to widać.

On: Po tym pierwszym pakiecie wsparcia mają dokładnie takie same prawa jak Polacy. Dostęp do lekarza, szkoły, świadczeń rodzinnych. Ale pracują na to. Czy zadałaś sobie trud, żeby sprawdzić, czy my do nich dopłacamy, czy oni do nas?

Ona: A po co mam sprawdzać? Przecież to wiadomo, że my. Każdy to wie.

On: Właśnie "nie wiadomo". Sprawdźmy twarde dane, choćby z ZUS-u. Tam nikt nie odważy się kłamać, bo za fałszowanie księgowości idzie się do więzienia. Słuchaj: wpływy ze składek zdrowotnych Ukraińców do NFZ w latach 2022–2024 to ponad 9 miliardów złotych. A koszt leczenia uchodźców? Około 2,1 miliarda. Widzisz różnicę?
Dołożyli do zdrowia Polaków prawie 7 miliardów.
W 2024 roku wygenerowali prawie 3% naszego PKB.
Na każdą złotówkę, którą od nas dostali, oddali państwu 5,40 zł w podatkach i składkach. Polska się na nich bogaci, rozumiesz?

Ona: (patrzy nieobecnym wzrokiem, jakby słowa odbijały się od szyby) Może... ale mogłyby być wdzięczniejsze. Dopóki nie miały stałej pracy, były grzeczniejsze. Teraz to się po prostu panoszą.

On: Co to znaczy "panoszą"?

Ona: Są opryskliwe. Nie szanują nas.

On: Pracujesz z nimi, a nie się przyjaźnisz. Ja od trzech lat w szpitalu jako pacjent widzę salowe z Ukrainy. To są niezwykle miłe i pracowite kobiety. Skąd ten jad?

Ona: Może salowe... U nas w miasteczku większość tylko świeci tyłkiem za pieniądze. Wcześniej tyle prostytutek nie było.

On: Prawo popytu i podaży. Skoro są prostytutki, to znaczy, że są klienci. One nie gwałcą mężczyzn. Może warto pomyśleć o etyce i wierności naszych facetów? Dla niektórych seks jest jak alkohol – zawsze znajdą sposób, by się napić.

Ona:  Mam ci powiedzieć, ile małżeństw sakramentalnych one rozbiły?

On: Powiedz

Ona: (z oburzeniem) Nie bądź bezczelny! I ja, jako matka, nigdy nie pozwolę, żeby nasi chłopcy jechali ginąć za Ukrainę!

On: A skąd ty w ogóle wzięłaś pomysł, że nasi chłopcy tam jadą?

Ona: (z triumfem w głosie) Przecież już jeżdżą i giną! Polacy, Anglicy, nawet Australijczycy. W internecie o tym pisali, zdjęcia pokazywali.

On: (zrezygnowany) W internecie... To są ochotnicy, najemnicy. Ludzie, którzy jadą tam z własnej woli, czasem dla adrenaliny, czasem z przekonań. Nie wysłał ich polski rząd, ani Ochotnicza Straż Pożarna, ani harcerze.
Jeśli mowa o wysłaniu jakichkolwiek żołnierzy, to tylko jako siły rozjemcze, by pilnować zawieszenia broni, gdyby Rosja i Ukraina się dogadały. Nikt nie wyśle wojsk NATO do walki, bo to oznacza koniec świata, wojnę nuklearną.

Ona: (kręci głową, wracając do modlitewnika) I tak swoje wiem. W internecie pisali prawdę...


PS Ta rozmowa - bardziej obudowana w fakty -  się odbyła... Smutno mi. 

poniedziałek, 23 lutego 2026

Jak to się stało, że są antyszczepionkowcy.


Z ciekawości wysłuchałem wystąpienia płaskoziemca. Nie spodziewałem się aż takiego nagromadzenia idiotycznych kłamstw i manipulacji. Myślałem, że te narracje są bardziej złożone, trudniejsze do zweryfikowania. Tymczasem wiele z tych tez można obalić, sięgając do elementarnej wiedzy z biologii czy historii medycyny.

Krótkie przypomnienie.

W 1796 roku Edward Jenner przeprowadził eksperyment polegający na zaszczepieniu ośmioletniego chłopca wirusem ospy krowiej. U dziecka rozwinęła się łagodna postać choroby, a następnie uzyskało ono odporność również na ospę prawdziwą. W ten sposób Jenner potwierdził swoją hipotezę. W XIX wieku metoda nazwana wakcynacją rozpowszechniła się niemal w całej Europie, a później na świecie.

W 1980 roku Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła eradykację ospy prawdziwej – jednej z największych plag w historii ludzkości. Był to pierwszy przypadek całkowitego wyeliminowania choroby zakaźnej dzięki szczepieniom.

Dziś czarna ospa nie występuje już naturalnie na świecie.

Szczepienia przyczyniły się również do niemal całkowitego wyeliminowania wirusa polio (Heinego-Medina) typu 2 i 3 oraz do radykalnego ograniczenia takich chorób jak błonica, tężec, krztusiec, odra, żółtaczka czy różyczka.

Mechanizm działania szczepionek jest dobrze poznany. Zawierają one antygen – osłabiony lub inaktywowany drobnoustrój, jego fragment albo wytworzony element strukturalny – który stymuluje układ odpornościowy do wytworzenia swoistej odpowiedzi. Organizm buduje pamięć immunologiczną. Dzięki niej przy kolejnym kontakcie z patogenem reaguje szybciej i skuteczniej, często nie dopuszczając do rozwinięcia się objawowej choroby.

Ot i wszystko. 

Dlaczego nie wdaję się w internetowe spory o szczepionki?

Bo mam przed oczami wspomnienie z dzieciństwa.

W drugiej klasie szkoły podstawowej staliśmy całą klasą przed gabinetem pielęgniarki. To był dzień szczepienia przeciwko Heinego-Medinie. Jeden z nas nie mógł zostać zaszczepiony. Mój imiennik, przyjaciel do dziś.

W pewnym momencie powiedział cicho:
„A nie mogli wymyślić tej szczepionki pięć lat wcześniej?”

Wróciło to do mnie wiele razy.

Irek miał porażone mięśnie rąk i nogi. Zachorował, zanim szczepionka była powszechnie dostępna. Dla niego to nie była teoria, ideologia ani „dyskusja”. To była codzienność.

Dlatego kiedy słyszę, że szczepienia to wymysł, spisek albo niepotrzebne ryzyko, nie widzę abstrakcyjnych argumentów. Widzę chłopca, który żałował tylko jednego – że ochrona przyszła za późno.

Wczesne objawy, które wymagają konsultacji lekarskiej.


Eksperci przypominają, że choć wiele dolegliwości może mieć nieszkodliwe przyczyny, niektóre z nich wymagają natychmiastowej konsultacji lekarskiej. Warto jak najszybciej sprawdzić, co dzieje się z naszym organizmem.

Wczesne objawy, na które warto zwrócić uwagę:

Przewlekłe zmęczenie – jeśli odpoczynek nie przynosi poprawy, może to wskazywać na nadmierny stres, niedobory składników odżywczych lub zaburzenia hormonalne.

Szybka utrata masy ciała – nagłe chudnięcie bez stosowania diety może być sygnałem, że w organizmie dzieje się coś niepokojącego. Szczególnie alarmujące są: brak apetytu, nocne poty, ból, krew w stolcu lub przewlekła biegunka.

Obniżony nastrój – uczucie smutku, pustki lub beznadziei utrzymujące się przez większą część dnia, niezależnie od okoliczności.

Ból w klatce piersiowej – może świadczyć o chorobie niedokrwiennej serca lub zawale. Towarzyszyć mu mogą mroczki przed oczami, zawroty głowy, zimne poty, promieniujący ból ręki oraz duszność. W takiej sytuacji należy jak najszybciej zadzwonić pod numer alarmowy 112.

Zmiany skórne – znamię zmieniające kształt lub kolor, swędzące czy krwawiące, a także nietypowe zabarwienie skóry powstałe bez wyraźnej przyczyny to sygnały ostrzegawcze wysyłane przez organizm.

sobota, 21 lutego 2026

Czy wygrają ci, którzy wprowadzą w Polsce putinizm – ustrój czerpiący to, co najgorsze z faszyzmu i komunizmu?


Nie obchodzi mnie upadek partii Hołowni. Partie są tylko narzędziami – zużywają się i znikają.

Obchodzi mnie coś znacznie groźniejszego: matematyka.

Elektorat prodemokratyczny w Polsce nie jest z gumy. To nie jest 60 czy 70 procent społeczeństwa. To nieustanny balans na krawędzi. W 2023 roku wystarczyło zaledwie kilka procent, by odsunąć od władzy nacjonalistyczno-autorytarny blok. Zaledwie.

A dziś dookoła widzę rozczarowanie. Frustrację. Zniechęcenie.
I pytam: ilu wyborców Hołowni zostanie w domu w 2027 roku?
Ilu uzna, że to „zdrada”, że „nie ma już na kogo głosować”, że „wszyscy są tacy sami”?

Niepójście na wybory to nie jest gest godności. To prezent. I to bardzo konkretny prezent dla bardzo konkretnych ludzi. Historia już nam pokazała, że jeden milion głosów prodemokratycznych straconych przez bierność wystarczył, by wygrała polityczna amoralność Nawrockiego. Że w katolickim kraju katolicy wybrali zło.

Jeśli w 2027 roku część prodemokratycznych wyborców zostanie w domu, władza wróci w ręce tych, którzy marzą o państwie zamkniętym, mściwym i pozbawionym kontroli. Wygrają ci, którzy wprowadzą w Polsce putinizm – ustrój czerpiący to, co najgorsze z faszyzmu i komunizmu.

Kaczyński, Bosak, Braun, Nawrocki, Nawrocki zniewolą Polskę i to tak, że tylko krwawa rewolucja będzie ją mogła kiedyś w przyszłości uwolnić. 

To nie będzie żadna „kara dla elit”. To będzie kara dla nas wszystkich.

Dziś uważam, że ten scenariusz jest przerażająco realny. Ale wciąż wierzę, że rozum i wartości można przekuć w mobilizację, a nie w kapitulację. I że dzięki temu nasza demokracja się nie rozsypie.

środa, 18 lutego 2026

Złota reguła etyczna


 

Złota reguła etyczna

Przenika wszystkie wielkie tradycje filozoficzne i religijne świata. Odnajdujemy ją w różnych kulturach, epokach i językach. Choć zmieniają się słowa, sens pozostaje niezmienny.

Konfucjusz: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”.
Tales z Miletu: „Nie czyńmy tego, co ganimy u innych”.
Budda: „Nie krzywdź innych tym, co ciebie boli”.
Mahomet: „Nikt z was nie wierzy prawdziwie, dopóki nie życzy bratu tego, co życzy sobie”.

A Jezus Chrystus w Kazaniu na Górze streścił to w jednym zdaniu:
Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie”.

Jezus dodał coś jeszcze trudniejszego, uznając to za najważniejsze przykazanie:

„Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.

Jakie to piękne.
Jakie proste.
Jakie prawdziwe.
Jakie oczywiste.

A zarazem – niemożliwie trudne.
Bo choć reguła jest jasna, nasze życie to nieustanne poszukiwanie „wyjątków”.
Podziwiamy ją – i omijamy.
Rozumiemy – i znajdujemy tysiące powodów, by jej nie stosować.

Całe tomy filozoficznych rozpraw powstały tylko po to, by udowodnić, że „to zależy”. Armie prawników stworzyły systemy, w których można niszczyć człowieka „zgodnie z procedurą”. 
Nawet z ambon padają słowa, które zamiast poszerzać, zawężają pojęcie „bliźniego”, dając religijne alibi dla wykluczenia.

Złota reguła nie wymaga intelektu, erudycji ani teologii. Jest prosta.
Wymaga tylko jednego: odwagi. Odwagi, by w twarzy drugiego człowieka zobaczyć własne odbicie.

Gdy potraktujemy ją serio, staje się rewolucją moralną. Przeobraża język debaty, politykę, ekonomię. Przeobraża nasze domy. Kruszy serca z kamienia.

Może właśnie dlatego tak bardzo chcemy ją skomplikować – bo jej prostota bezlitośnie obnaża naszą hipokryzję.

A przecież sprawa jest jasna. Wystarczy jedno pytanie zadane sobie w ciszy przed każdym czynem:

Czy chciałbym, aby mnie tak potraktowano?

Jeśli odpowiedź brzmi „nie” – nie potrzebujesz już żadnych innych drogowskazów.

poniedziałek, 16 lutego 2026

SAFE


 Napiszę kilka zdań warunkowych — „jeżeli warunek, to skutek” — bo nie mam siły by się spierać.

W każdej chwili możemy zrezygnować. Bez emocji. Jako cywilizowani ludzie nie będziemy się przecież obrażać ani — nie daj Boże — wyzywać.

 Rozejdziemy się bez trzaskania drzwiami.

1. Jeżeli uważasz, że w obecnej sytuacji geopolitycznej Rosja (lub Ukraina) mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa polskiego — czytaj dalej.

2. Jeżeli uważasz, że w obecnej sytuacji geopolitycznej Donald Trump może nie dopełnić obowiązku wynikającego z artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego i nie bronić Polski w razie ataku na nią obcych sił — czytaj dalej.

3. Jeżeli uważasz, że Europa wobec takich deklaracji powinna wzmacniać własny system obronny jako silny i równoległy filar bezpieczeństwa w ramach NATO — czytaj dalej.

4. Jeżeli uważasz, że Polska w obecnej sytuacji geopolitycznej powinna się zbroić — czytaj dalej.

5. Jeżeli uważasz, że Polska, poszukując finansowania swojego systemu zbrojeniowego, powinna wybrać najtańsze dostępne źródło — czytaj dalej.

6. Jeżeli uważasz, że otrzymanie dodatkowej korzystnej pożyczki w wysokości 43 mld euro na wojsko — która nie naruszy stałego poziomu 5% wydatków budżetowych na obronność — wzmocni naszą armię — czytaj dalej.

7. Jeżeli uważasz, że pożyczka oprocentowana na 3,5% w ramach programu SAFE jest znacząco tańsza niż finansowanie pozyskiwane przez Polskę na rynkach finansowych (ok. 4,963%), podczas gdy Niemcy pożyczają na ok. 2,756% — przelicz i czytaj dalej.

8. Jeżeli uważasz, że środki z tej pożyczki powinny finansować polski przemysł zbrojeniowy, a nie przemysł USA czy Niemiec — czytaj dalej.

9. Jeżeli uważasz, że warunkowość pożyczki, obejmująca:

• przeznaczenie środków wyłącznie na wojsko i logistykę wojskową,

• zasadę „zero korupcji”,

nie stanowi zagrożenia dla Polski — bo w przypadku naruszeń dalsze transze nie byłyby wypłacane, a zadłużenie ograniczyłoby się do już otrzymanej kwoty —

TO SIĘ ZGADZAMY.

Ranking porównujący siłę militarną państw świata


 Global Firepower (GFP) to coroczny ranking porównujący siłę militarną państw świata na podstawie ponad 60 czynników (liczebność armii, sprzęt, budżet obronny, logistyka, zasoby naturalne, geografia itd.).

1. United States

2. Russia

3. China

4. India

5. South Korea

6. France

7. Japan

8. United Kingdom

9. Turkiye

10. Italy

11. Brazil

12. Germany

13. Indonesia

14. Pakistan

15. Israel

16. Iran

17. Australia

18. Spain

19. Egypt

20. Ukraine

21. Poland

22. Taiwan

23. Vietnam

24. Thailand

25. Saudi Arabia

26. Sweden

27. Algeria

28. Canada

29. Singapore

30. Greece



Trump oddał Ukrainę, a teraz zaczyna go sypać jego koalicjant — Rosja.


Trump oddał Ukrainę, a teraz zaczyna go sypać jego koalicjant — Rosja.

Szef rosyjskiej dyplomacji, Siergiej Ławrow, oświadczył, że szybkie zakończenie wojny byłoby możliwe wyłącznie w oparciu o pierwotny plan Władimir Putin — ten sam, który miał zostać zaakceptowany przez Donald Trump podczas rozmów na Alasce.

Ławrow jasno wskazał, jakie terytoria Ukrainy powinny — według Moskwy — zostać uznane za rosyjskie: Krym, Donbas oraz tzw. Noworosję. Pod tym pojęciem Kreml rozumie obszary ukraińskich obwodów: charkowskiego, zaporoskiego, chersońskiego, dniepropietrowskiego i odeskiego.

W grze pozostaje także kwestia Zaporoska Elektrownia Jądrowa. Według rosyjskiej propozycji kontrola nad nią miałaby zostać podzielona między Ukrainę, Rosję i USA — po 33 procent dla każdej ze stron, przy czym głównym nadzorcą byłby Waszyngton. Ukraina stanowczo sprzeciwia się jakiejkolwiek rosyjskiej kontroli nad zakładem.

niedziela, 8 lutego 2026

Moralność umiera.


Moralność umiera. Wartości chrześcijańskie? To tylko fasada. „Będziesz miłował swego bliźniego” – powtarzamy bezmyślnie, podczas gdy nienawiść rozlewa się dokoła.

Demokracja, wolność słowa, niezawiśli sędziowie – nikt już w to nie wierzy. Etyka w polityce to bzdura. Zostali tylko oszuści, złodzieje i media, które dawno sprzedały duszę.

Nawet kapłani, powołani do głoszenia Słowa Bożego, uprawiają politykę zła. Wybrali bożka pieniądza, łudząc się, że zdołają oszukać odwieczną prawdę: „Żaden sługa dwom panom służyć nie może: bo albo jednego będzie miał w nienawiści, a drugiego miłować będzie: albo do jednego przystanie, a drugim wzgardzi. Nie możecie Bogu i Mamonie służyć”.

Im wydaje się, że im się to uda.

Efekt? Tęsknota za silną ręką. Za dyktatorem, który wskaże wroga i go powiesi. Ale zwykłe wieszanie to dzisiaj nuda. Tłum chce igrzysk. Chce stosów, łamania kołem, ćwiartowania. Jak drzewiej bywało.

Narastające w nas zło pozwala zaprzeczać oczywistościom. Pozwala negować Holokaust – największą zbrodnię w historii, pozwala kwestionować istnienie komór gazowych. To samo zło każe nam wierzyć w absurdalne kłamstwa: że to Ukraina napadła na Rosję, a w Buczy to ukraińscy żołnierze gwałcili i mordowali własne kobiety i dzieci. Kłamstwo stało się prawdą.

Widzę ciemność. Absolutną. A jeśli ktoś widzi światełko w tunelu... to nie jest nadzieja. To nadjeżdża ogień piekielny.

czwartek, 5 lutego 2026

Lista produktów, które należy wyeliminować z diety


 

Lista produktów, które należy wyeliminować z diety:

  1. Przetworzone czerwone mięso – boczek, parówki, kiełbasy, salami czy pepperoni. Zawierają duże ilości tłuszczów nasyconych, które podnoszą poziom cholesterolu i sprzyjają miażdżycy, a także dużo soli, powiązanej z nadciśnieniem.

  2. Słodzone płatki śniadaniowe, szczególnie te kierowane do dzieci. W wielu popularnych produktach jedna porcja zawiera równowartość nawet czterech łyżeczek cukru, co stanowi ponad jedną trzecią dziennego limitu. To nie tylko kwestia próchnicy, ale także długofalowego ryzyka otyłości, cukrzycy typu 2 oraz nowotworów.

  3. Tuńczyk z puszki – ze względu na możliwą zawartość rtęci, której nadmierne spożycie jest zabójcze.

  4. Słodzone napoje gazowane – również w wersjach „zero” i „light”. Coraz więcej badań wykazuje, że słodziki mogą sprzyjać otyłości i utrwalają preferencję smaku słodkiego, zamiast pomagać w jego ograniczaniu.

  5. Napoje energetyczne – ze względu na wysoką zawartość kofeiny, cukru i innych substancji pobudzających, które mogą być niebezpieczne, szczególnie przy regularnym spożyciu.

Czyli co? Zostają nam te zmiksowane paskudztwa? 

Alkohol nie! Papierosy nie! Prochy nie! Dobre żarcie nie! Z przyjemności zostaje seks. Bezpieczny seks. I to jeszcze sakramentalny,..


środa, 28 stycznia 2026

Bezrobocie na koniec 2025 rok




 Na koniec grudnia 2025 r. liczba zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła 887,9 tys., a stopa bezrobocia ukształtowała się na poziomie 5,7%. Wynik ten był zgodny z prognozami ekonomistów.

Sytuacja w regionach:

Wielkopolska – stopa bezrobocia 3,5%, w Poznaniu 1,4%

Warszawa – 1,5%; jednocześnie w pozostałej części województwa mazowieckiego wskaźnik sięga 9%

Śląsk – 4,4%

Małopolska – 4,7%

Makroregion Wschodni – 8,4%, przy czym w części powiatów wskaźnik przekracza 10%

• Województwo warmińsko-mazurskie – 9,3%

• Województwo podkarpackie – 9,3%

W niektórych podregionach sytuacja jest jeszcze trudniejsza — w części radomskiej bezrobocie sięga niemal 13%, a w podregionie szczecinecko-pyrzyckim wynosi 12,8%.

wtorek, 27 stycznia 2026

System aksjonormatywny w Polsce to fikcja.


Teoretycznie w Polsce mamy piękny system aksjonormatywny.

Tak piękny, że aż podręcznikowy.
Połączenie wzniosłych wartości z normami, które mają je urzeczywistniać.
Godność. Wolność. Sprawiedliwość. Dobro wspólne. Solidarność.
Wszystko zapisane. Wszystko nazwane. Wszystko w Konstytucji.

Papier przyjmie wszystko.

Konstytucja z 1997 roku miała być fundamentem.
Preambuła – poezja ustrojowa.
Artykuły – katalog praw, wolności i obowiązków.
Zasada państwa prawnego. Godność człowieka. Granice władzy.

Teoretycznie.

Bo w praktyce system aksjonormatywny działa jak dekoracja teatralna.
Ładna fasada. Głębokie słowa. Mądre cytaty.
Wyciągane z kieszeni tylko wtedy, gdy pasują do aktualnej narracji.
Odkładane z powrotem, gdy zaczynają przeszkadzać.

Godność człowieka – o ile człowiek jest „nasz”.
Praworządność – o ile wyroki są wygodne.
Dobro wspólne – o ile pokrywa się z interesem partyjnym.
Konstytucja – święta księga, ale tylko na wybranych stronach.

Piękny system.
Piękny, kurwa, piękny.
Jak idea, którą wszyscy znają na pamięć,
ale mało kto traktuje serio.
A jeszcze mniej – stosuje, gdy to naprawdę kosztuje.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Polska wyraźnie skręca w prawo. Skąd to się bierze? Ze strachu.


Wszyscy wiemy, że w sondażach liczą się trendy, a nie pojedyncze wyniki. A dzisiejszy trend jest oczywisty: Polska wyraźnie skręca w prawo.

Skąd to się bierze?
Ze strachu.

Wojna, kryzys migracyjny, napięcia międzynarodowe — wszystko to wzmacnia poczucie zagrożenia i podatność na ksenofobię. Rodzi się lęk o przyszłość: obawa przed kryzysem gospodarczym, utratą bezpieczeństwa, spadkiem poziomu życia. Strach o siebie i rodzinę. Pamięć pandemii. Doświadczenie wielkich fal migracyjnych w Europie. A w Polsce także niepokój wobec uchodźców z Ukrainy — mimo że to właśnie ukraińscy migranci realnie wzmacniają naszą gospodarkę.

Te czynniki generują potężne emocje.

A emocje to środowisko, w którym najlepiej odnajduje się radykalna prawica — PiS, Konfederacja, środowisko Brauna. Radykalna, bo to już nie konserwatyzm oparty na wartościach, lecz polityka żerująca na lęku.

Negatywne emocje — strach, gniew, zazdrość, nienawiść — są zawsze silniejsze niż pozytywne. W takiej „mętnej wodzie” liberałowie i lewica mają niewielkie szanse. Trudno o optymizm w czasach Trumpa, Putina, Le Pen czy rosnącej w siłę AfD.

Trudno oczekiwać, by w okresie ofensywy populizmu rosły notowania partii odwołujących się do demokracji, praworządności, praw człowieka czy integracji europejskiej.

To, że polityką rządzi dziś strach, widać także w demokratycznej części Polski: rosną notowania Tuska, a pozostałe partie demokratyczne spadają w przepaść. Racjonalnie myślący wyborcy — wystraszeni, ale nieskrajni — idą do największego, bo nie chcą ryzykować odejścia od demokracji i elementarnej przyzwoitości. Problem w tym, że takich wyborców jest dziś po prostu za mało.

Jedyna realna szansa dla demokracji pojawi się wtedy, gdy ludzie przestaną się bać. Gdy strach osłabnie, wróci przestrzeń na rozsądek i przyzwoitość — a polityczni radykałowie stracą paliwo.

A Hołownia? Jego formacja sama oddała strzał w stopę. I na razie nie widać, by miała się po tym podnieść.

Zbliżającą się autorytarną władzę wybierzemy sami — w demokratycznych wyborach. Jak Niemcy wybrali Hitlera prawie sto lat temu.


Coś niedobrego dzieje się z naszym narodem. Poparcie dla partii antydemokratycznych i faszyzujących nie tylko nie znika — ono rośnie.

Jeżeli po ośmiu latach rządów PiS wciąż większość obywateli nie odczuwa wściekłości wobec:

  • demolowania instytucji państwa

  • grabieży środków z Funduszu Sprawiedliwości

  • inwigilacji obywateli przy użyciu Pegasusa

  • podporządkowania sądów i prokuratur władzy partyjnej

  • zamiany mediów publicznych w tubę propagandową

  • finansowania z publicznych pieniędzy politycznych kapłanów z Rydzykiem na czele

  • budowania agresywnej, nacjonalistycznej propagandy za nasze podatki

— to musimy zadać sobie poważne pytanie o przyszłość.

PRL został narzucony siłą, przywieziony na sowieckich czołgach.
Zbliżającą się autorytarną władzę wybierzemy sami — w demokratycznych wyborach.

Niemcy też wybrali Hitlera sami.

Czy nie zbliżamy się do momentu, po którym będzie już za późno?

niedziela, 25 stycznia 2026

„Technologiczny mur” NATO — nowoczesna bariera odstraszania na granicy Polski z Rosją i Białorusą.


Tusk piłował, piłował — i wreszcie dopiął swego. NATO szykuje „technologiczny mur” na granicy z Rosją i Białorusią. 

NATO planuje w ciągu najbliższych dwóch lat utworzenie zrobotyzowanej, bezzałogowej strefy na swoich wschodnich granicach. Projekt, realizowany w ramach programu Eastern Flank Deterrence Line (EFDL), został ogłoszony przez generała Thomasa Lowina, pełniącego obowiązki zastępcy szefa sztabu operacyjnego Dowództwa Lądowego NATO.

Nowa infrastruktura ma wzmocnić bezpieczeństwo wschodniej flanki Sojuszu poprzez wykorzystanie systemów autonomicznych, dronów obserwacyjnych i sieci sensorów. Celem jest zwiększenie zdolności wykrywania zagrożeń, rozbudowa zapasów broni i amunicji oraz ograniczenie bezpośredniego narażenia żołnierzy na działania przeciwnika.

Projekt określany bywa nieoficjalnie jako „technologiczny mur” NATO — nowoczesna bariera odstraszania na granicy z Rosją i Białorusi.

czwartek, 22 stycznia 2026

Świat oszalał po przemowie premiera Kanady w Davos:. „doktryna Carneya”


 

 Główne tezy przemówienia

1. „Załamanie porządku światowego” — świat w nowej erze
Carney stwierdził, że stary światowy porządek oparty na zasadach
 przestał działać tak jak kiedyś i jest w stanie pęknięcia, nie tylko przejścia. Według niego świat wszedł w okres uporczywej rywalizacji wielkich mocarstw, bez tych struktur reguł, które dotąd gwarantowały przewidywalność współpracy międzynarodowej.

2. Nie ma powrotu do dawnych czasów
Carney mówił, że „stary porządek nie wróci” i że nie warto lamentować nad upadkiem dawnej koncepcji współpracy – „nostalgia nie jest strategią”. Zamiast tego kraje powinny budować nowe struktury działania.

3. Kraje średniej wielkości muszą się zjednoczyć
Premier podkreślił, że kraje średniej wielkości, takie jak Kanada i inne, nie są bezsilne, ale powinny współpracować ze sobą — bo jeśli „nie siedzisz przy stole, to jesteś w menu”. Zachęcał do tworzenia nowych sojuszy i wspólnych strategii w obliczu rywalizacji supermocarstw.

4. Krytyka hegemonii i ekonomicznej presji dużych państw
Choć Carney nie wymienił żadnego kraju ani przywódcy z nazwy w swym wystąpieniu, było jasne, że odnosił się do praktyk silnych państw (czytelnie do USA i ich polityki) jako tych, które wykorzystują integrację gospodarczą jako narzędzie nacisku. Mówił o „fikcji” wzajemnych korzyści tam, gdzie integracja staje się źródłem zależności.

5. Wspólne wartości i nowy porządek
Zarysował wizję nowego porządku, który miałby być oparty na wartościach takich jak prawa człowieka, solidarność i suwerenność państw.


Reakcje

  • Wystąpienie spotkało się z standing ovation w Davos i zostało odebrane jako przełomowe — media w Europie i Kanadzie komentowały je jako możliwą „doktrynę Carneya” lub manifest zmian w polityce zagranicznej Kanady.

  • Włoskie i inne agencje nazwały Carney’a „anty-Trumpowskim idolem”, bo choć nie padało imię prezydenta USA, to jego krytyka strategii supermocarstw była szeroko odczytywana jako odniesienie do polityki administracji Trumpa.

  • Sam Donald Trump odpowiedział w Davos krytyką Carneya, mówiąc że Kanada „żyje dzięki USA” i powinna być wdzięczna, co jeszcze bardziej zaogniło dyskusję.

  • Reakcje międzynarodowe obejmowały uznanie przemówienia jako ważnego komentarza do obecnych napięć globalnych, szczególnie między USA a sojusznikami europejskimi i państwami Azji.

Oligarchowie rządzą światem, powielili putinizm.


 

Elon Musk – bliski sojusznik Trumpa – stał się pierwszą osobą w historii świata z majątkiem netto przekraczającym pół biliona dolarów. O około 150 mld dolarów wyprzedził drugiego na liście najbogatszych, Larry’ego Ellisona – również z trumpowskiego kręgu – i jest dokładnie w połowie drogi do zostania pierwszym dolarowym bilionerem. Wszystko dlatego, że akcjonariusze Tesli klepnęli Mus­kowi nowy pakiet wynagrodzeń: w ciągu 10 lat ma zgarnąć niemal 900 mld dolarów.

Trump, Musk, Ellison, Zuckerberg, Bezos i garstka innych miliarderów faktycznie rządzą światem. Państwa, rządy i wybory są dziś tylko fasadą – realne decyzje zapadają w gabinetach miliarderów i na zamkniętych spotkaniach ich politycznych wykonawców.

Trump powiela na świecie rządy Putina i jego oligarchów, wprowadza na całym świecie putinizm. 

Prezydent Polski może nawrzeszczeć na obywateli albo na opozycję, ale to, na kogo wolno mu krzyczeć, co wolno mu krzyczeć i w którą stronę ma się odwrócić, coraz częściej dyktują trumpiści. Suwerenność kończy się tam, gdzie zaczynają się interesy najbogatszych.

Unia Europejska jeszcze udaje, że stawia opór, ale jeśli nie zacznie realnie ograniczać władzy globalnych oligarchów, skończy jako dekoracja – bogata, bezradna i politycznie martwa.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Tyle PiS wydało na promocję i PR


 


Tyle PiS wydało na promocję i PR

Prawo i Sprawiedliwość przeznaczyło znaczne środki na promocję medialną, badania opinii publicznej oraz usługi doradcze i marketingowe. Zestawienie wydatków pokazuje skalę nakładów na komunikację i wizerunek partii.

1. Wydatki PiS w mediach


18 450 zł – tyle PiS zapłaciło Fundacji Lux Veritatis za transmisję na żywo mszy świętej. Umowa obowiązuje od marca do końca grudnia 2025 roku.

• Ponad 640 tys. zł kosztowały spoty emitowane w Telewizji Republika:

602 800 zł w okresie od 2 czerwca do 31 sierpnia 2025 roku,

39 852 zł od 8 do 19 października ubiegłego roku.

27 121,50 zł wydano na reklamy prasowe opublikowane 24 września oraz 1 i 10 października ubiegłego roku w tytułach wydawanych przez Niezależne Wydawnictwo Polskie (m.in. „Gazeta Polska”).

• 25 830 zł kosztowała reklama internetowa realizowana w okresie od 23 września do 11 października przez spółkę Słowo Niezależne, wydawcę portalu Niezależna.pl.

• 25 czerwca 2025 roku PiS zawarło umowę na czas nieokreślony z Kanałem Zero. Dotyczy ona publikacji materiałów promocyjnych na YouTube. Partia płaci 12,30 zł za odcinek, co ma charakter symboliczny.

2. Badania opinii publicznej i doradztwo strategiczne

PiS poniosło również istotne koszty związane z analizą opinii publicznej:

• 66 420 zł – badania przeprowadzone w lutym (umowa z Maciejem Ciechanowiczem, MANDS Badania Rynku i Opinii),

• 52 191,36 zł – badania realizowane na przełomie września i października (umowa z Gold Miners),

• 29 827,50 zł – badania w drugiej połowie października ubiegłego roku (umowa z Social Changes).

3. Produkcja treści i usługi PR

Znaczące środki przeznaczono także na doradztwo komunikacyjne i produkcję materiałów promocyjnych:

• 250 000 zł – współpraca ze spółką Tak Bardzo Group w czerwcu 2025 roku. Umowa obejmowała m.in. doradztwo przy tworzeniu i dystrybucji treści promocyjnych oraz produkcję materiałów graficznych, audio i wideo.

• Kolejna umowa z Tak Bardzo Group, obowiązująca od 1 lipca do końca grudnia ubiegłego roku, opiewała na kwotę do 424 350 zł. Dotyczyła doradztwa strategicznego i kreatywnego, kampanii marketingowych oraz tworzenia treści multimedialnych.

• 345 620 zł kosztowała produkcja spotów wideo realizowana przez firmę Zebra Creative (Kamil Byzdra).

• 5 listopada 2025 roku PiS zawarło umowę na czas nieokreślony z firmą Maxel (Michał Legięć) na usługi z zakresu public relations. Wynagrodzenie ma być ustalane indywidualnie przed każdą realizacją.

• 16 grudnia ubiegłego roku podpisano umowę z PHV Marketing, obowiązującą do końca grudnia 2026 roku. Na jej podstawie partia płaci:

○ 615 zł za jedną rolkę (reels),

○ 184,50 zł za tzw. wycinek z mediów.

Podsumowanie

Z przedstawionych danych wynika, że wydatki Prawa i Sprawiedliwości na promocję, PR, badania i produkcję treści sięgają kilku milionów złotych i obejmują zarówno tradycyjne media, jak i internet oraz profesjonalne zaplecze analityczno-marketingowe

Nawet jeśli wiosną, jakimś cudem, Orbán straci stanowisko premiera – bo przecież on „licz głosy” – i tak nie straci realnej władzy.


Zmiana prawa („lex Ziobro”) na Węgrzech daje praktycznie 100-procentową pewność, że polskim politykom nie grozi ekstradycja do Polski, nawet w przypadku przegranej Viktora Orbána w wyborach. Ustawa gwarantująca Romanowskiemu i Ziobrze azyl ma charakter ustawy wymagającej większości kwalifikowanej do jej zmiany.

Nawet jeśli wiosną, jakimś cudem, Orbán straci stanowisko premiera – bo przecież on „licz głosy” – i tak nie straci realnej władzy.

PiS próbował „zabetonować” wymiar sprawiedliwości – nie wszystko mu się udało. Orbán zabetonował praktycznie wszystko. Wprowadził zasadę większości kwalifikowanej, czyli 2/3 mandatów. Jeżeli opozycja nie zdobędzie większości konstytucyjnej, nie będzie w stanie zmienić niemal niczego.

Na Węgrzech większość kwalifikowana (2/3) jest wymagana m.in. w następujących obszarach:

1. Ustawy konstytucyjne i kardynalne

  • uchwalenie i zmiana Konstytucji

  • ustawy regulujące prawa podstawowe, system polityczny, kluczowe instytucje państwowe oraz prawo wyborcze.
    Przykładowo: obywatelstwo, prawa mniejszości narodowych, status posłów, ład konstytucyjny, szczegółowe zasady dotyczące godła i flagi państwowej.

2. Obsada najwyższych stanowisk państwowych

  • w pierwszej (a często także w drugiej) turze wyboru Prezydenta wymagana jest większość 2/3 głosów wszystkich posłów,

  • wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez parlament również wymaga większości 2/3,

  • większość 2/3 jest konieczna do wyboru przewodniczącego oraz zastępców Najwyższej Izby Kontroli.

3. Kluczowe decyzje parlamentarne i procedury

  • prawo regulujące status i wynagrodzenie posłów,

  • ustawy dotyczące praw i statusu mniejszości narodowych oraz samorządów lokalnych, a także zasad ich funkcjonowania,

  • ustawy o armii i policji oraz ich podstawowych zadaniach,

  • prawo regulujące system sądownictwa i status sędziów, w tym wybór Prezesa Sądu Najwyższego (Curia),

  • ustawy o parlamentarnych rzecznikach praw (ombudsmanach) i ich statusie,

  • prawo o samorządach lokalnych oraz o ograniczaniu ich podstawowych kompetencji,

  • decyzje o prowadzeniu obrad za zamkniętymi drzwiami lub z naruszeniem zwykłej kolejności prac,

  • przyspieszenie procedury ustawodawczej (tzw. tryb pilny).

4. Umowy międzynarodowe i stany nadzwyczajne

  • uznanie wiążącej mocy umów międzynarodowych i traktatów, w tym związanych z prawem Unii Europejskiej, wymaga większości 2/3 głosów.

Jeżeli opozycja nie zdobędzie większości konstytucyjnej, czyli kwalifikowanej, to co właściwie będzie mogła uchwalić? Nie znajduję niczego istotnego.


 

sobota, 17 stycznia 2026

Czy jest w ogóle sens zajmować się podziałami w PiS?


PiS od zawsze był formacją głęboko antydemokratyczną i antyeuropejską, ale przez lata próbował utrzymywać fasadę: udawać, że istnieje jakaś granica cywilizacyjna, której nie wolno przekroczyć. Że są jeszcze „standardy”, „odpowiedzialność”, „państwowość”. To była fikcja, ale skuteczna propagandowo.

Dziś ta zasłona właśnie się rwie. Trwa nie tylko walka o schedę po Kaczyńskim, ale o coś znacznie poważniejszego – o kurs. Jedni chcą dalej udawać cywilizację  - harcerze. Drudzy - maślarze - chcą ją porzucić całkowicie i faszystowskim radykalizmem gonić Konfederację i Brauna. To już nie jest spór taktyczny. To jest wybór cywilizacyjny.

Czy jest w ogóle sens się tym zajmować? Trend jest jednoznaczny. PiS wróci do władzy tylko w koalicji. I to nie byle jakiej – z Konfederacją i z Braunem. Innej matematyki wyborczej po prostu nie będzie.

A ponieważ nie ma żadnych szans na „ucywilizowanie” Brauna, to Braun wskaże kurs. Nie PiS, nie Konfederacja – Braun.

 I niech nikt nie łudzi się, że Kaczyński dotrzyma swoich słów o „nigdy z Braunem”. On jest nieuleczalnie chory na władzę. Polskę sprzeda, byle rządzić. A jeśli ceną ma być faszyzm – zostanie faszystą. Bez wahania.



poniedziałek, 12 stycznia 2026

"Szczęść Boże" w ustach Brauna jest bluźnierstwem


Za wzrostem popularności Grzegorza Brauna nie stoi wyłącznie fala eurosceptycyzmu. Braun zrobił coś więcej: wyjął antysemityzm z politycznego podziemia i wprowadził go na scenę główną. Nobilitował żydożerstwo — z nienawiścią, bez wstydu i bez kamuflażu. I okazało się, że część publiczności na to czekała. A holokaustu „nie było”.

Antysemickie resentymenty od lat tliły się w części elektoratu PiS i Konfederacji, lecz brakowało polityka, który wypowie je głośno. Braun wypełnił tę lukę. Stał się trybunem ludzi, którzy chcieli wykrzyczeć patologiczną nienawiść do Żydów, lecz dotąd ograniczali się do szeptów.

Do tego dochodzi jawna sympatia wobec Kremla i wrogość wobec Ukrainy. Dla części społeczeństwa Rosja nadal jawi się jako symbol „porządku”, a czasy PRL — jako okres stabilności. W tej logice sankcje nałożone na Rosję nie są karą dla agresora, lecz rzekomą przyczyną własnych problemów ekonomicznych.

Antyukraińskość w tej narracji rzadko wynika z refleksji historycznej o Wołyniu. Częściej z prostego, plemiennego myślenia: „Pomagają im – więc okradają nas”. Braun nadał temu głos i mikrofon.

To nie Braun stworzył te postawy. On je skupił, wzmocnił i ubrał w polityczną formę. I właśnie dlatego jest groźny — bo mówi na głos to, co wcześniej krążyło półszeptem.

„Szczęść Boże” w ustach Brauna brzmi jak bluźnierstwo.

Dlaczego polska prawica wygrywa „Bogiem”?


Dlaczego polska prawica wygrywa „Bogiem”?
Bo głosi taką religijność, która odpowiada wielu ludziom.

Religijność polskiej prawicy wybiera z Biblii głównie fragmenty o karze, potępieniu i gniewie Boga. Taka wiara daje wygodne narzędzie: pozwala osądzać innych — i robić to w imieniu Boga. A człowiek najłatwiej czyni zło wtedy, gdy uwierzy, że robi je dla dobra wyższego, z Bożego nakazu. Wtedy sumienie — o ile jeszcze działa — pozostaje czyste.

Nie trzeba wracać do mroków średniowiecza ani do haseł z klamer pasów żołnierzy Wehrmachtu, by zobaczyć mechanizm usprawiedliwiania zła w działaniu. Dziś „wola Boża” służy jako parawan dla:
• zawiści i nienawiści,
• nacjonalizmu i szowinizmu,
• rasizmu i antysemityzmu,
• mizoginii i homofobii.

Wszystko to staje się dopuszczalne, jeśli ubierze się w szaty „obrony wartości chrześcijańskich”.


Świątynia jako wiec polityczny

Prawica zrozumiała, że Kościół — jako instytucja i jako budynek — daje coś, czego nie da Internet: poczucie wspólnotowej siły. Zgoda na polityczne wiece w świątyniach tworzy iluzję, że Bóg jest członkiem konkretnej partii. Widząc tłum myślący tak samo, wierny dostaje potwierdzenie: „Bóg nami kieruje, więc mamy rację”.
To zdejmuje z jednostki ciężar odpowiedzialności za własną nienawiść.


A co mówi Ewangelia?

Ewangelia mówi coś znacznie trudniejszego: że Bóg jest miłością i że mamy kochać bliźniego. A to wymagające.
Miłość nie daje poczucia wyższości.
Miłość nie pozwala pogardzać.
Miłość nie buduje wspólnoty przeciw komuś, lecz z kimś.

I jak z tym żyć?

Taka religia jest niewygodna. Nie pasuje do nich. Obraz Boga staje się problemem. Bo jak to — miłość? Miłość bliźniego dla współczesnego, standardowego wyborcy bywa wręcz niebezpieczna. A nawet jeśli nie niebezpieczna — to nudna. Miłość, uśmiech, życzliwość nie dają adrenaliny. A oni jej potrzebują.


Cenzura Słowa Bożego

Ratunkiem dla sumień prawicowych polityków i ich wyborców stała się selektywna cenzura Biblii. Jednym uchem wpuszczają fragmenty o miłosierdziu, drugim je wypuszczają, zatrzymując tylko te o „mieczu” i „oddzielaniu ziarna od plew”.
Cenzurują Biblię na własny użytek.

Zostaje Biblia skrojona na miarę własnych potrzeb — wyrywkowa, surowa i, co najgorsze, całkowicie pozbawiona Boga, który przecież jest Miłością.

I właśnie na tej selektywnej wierze budują dziś swoją narrację politycy PiS, Konfederacji czy środowiska Brauna.