środa, 18 lutego 2026

Złota reguła etyczna


 

Złota reguła etyczna

Przenika wszystkie wielkie tradycje filozoficzne i religijne świata. Odnajdujemy ją w różnych kulturach, epokach i językach. Choć zmieniają się słowa, sens pozostaje niezmienny.

Konfucjusz: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”.
Tales z Miletu: „Nie czyńmy tego, co ganimy u innych”.
Budda: „Nie krzywdź innych tym, co ciebie boli”.
Mahomet: „Nikt z was nie wierzy prawdziwie, dopóki nie życzy bratu tego, co życzy sobie”.

A Jezus Chrystus w Kazaniu na Górze streścił to w jednym zdaniu:
Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie”.

Jezus dodał coś jeszcze trudniejszego, uznając to za najważniejsze przykazanie:

„Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.

Jakie to piękne.
Jakie proste.
Jakie prawdziwe.
Jakie oczywiste.

A zarazem – niemożliwie trudne.
Bo choć reguła jest jasna, nasze życie to nieustanne poszukiwanie „wyjątków”.
Podziwiamy ją – i omijamy.
Rozumiemy – i znajdujemy tysiące powodów, by jej nie stosować.

Całe tomy filozoficznych rozpraw powstały tylko po to, by udowodnić, że „to zależy”. Armie prawników stworzyły systemy, w których można niszczyć człowieka „zgodnie z procedurą”. 
Nawet z ambon padają słowa, które zamiast poszerzać, zawężają pojęcie „bliźniego”, dając religijne alibi dla wykluczenia.

Złota reguła nie wymaga intelektu, erudycji ani teologii. Jest prosta.
Wymaga tylko jednego: odwagi. Odwagi, by w twarzy drugiego człowieka zobaczyć własne odbicie.

Gdy potraktujemy ją serio, staje się rewolucją moralną. Przeobraża język debaty, politykę, ekonomię. Przeobraża nasze domy. Kruszy serca z kamienia.

Może właśnie dlatego tak bardzo chcemy ją skomplikować – bo jej prostota bezlitośnie obnaża naszą hipokryzję.

A przecież sprawa jest jasna. Wystarczy jedno pytanie zadane sobie w ciszy przed każdym czynem:

Czy chciałbym, aby mnie tak potraktowano?

Jeśli odpowiedź brzmi „nie” – nie potrzebujesz już żadnych innych drogowskazów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz