poniedziałek, 23 lutego 2026

Jak to się stało, że są antyszczepionkowcy.


Z ciekawości wysłuchałem wystąpienia płaskoziemca. Nie spodziewałem się aż takiego nagromadzenia idiotycznych kłamstw i manipulacji. Myślałem, że te narracje są bardziej złożone, trudniejsze do zweryfikowania. Tymczasem wiele z tych tez można obalić, sięgając do elementarnej wiedzy z biologii czy historii medycyny.

Krótkie przypomnienie.

W 1796 roku Edward Jenner przeprowadził eksperyment polegający na zaszczepieniu ośmioletniego chłopca wirusem ospy krowiej. U dziecka rozwinęła się łagodna postać choroby, a następnie uzyskało ono odporność również na ospę prawdziwą. W ten sposób Jenner potwierdził swoją hipotezę. W XIX wieku metoda nazwana wakcynacją rozpowszechniła się niemal w całej Europie, a później na świecie.

W 1980 roku Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła eradykację ospy prawdziwej – jednej z największych plag w historii ludzkości. Był to pierwszy przypadek całkowitego wyeliminowania choroby zakaźnej dzięki szczepieniom.

Dziś czarna ospa nie występuje już naturalnie na świecie.

Szczepienia przyczyniły się również do niemal całkowitego wyeliminowania wirusa polio (Heinego-Medina) typu 2 i 3 oraz do radykalnego ograniczenia takich chorób jak błonica, tężec, krztusiec, odra, żółtaczka czy różyczka.

Mechanizm działania szczepionek jest dobrze poznany. Zawierają one antygen – osłabiony lub inaktywowany drobnoustrój, jego fragment albo wytworzony element strukturalny – który stymuluje układ odpornościowy do wytworzenia swoistej odpowiedzi. Organizm buduje pamięć immunologiczną. Dzięki niej przy kolejnym kontakcie z patogenem reaguje szybciej i skuteczniej, często nie dopuszczając do rozwinięcia się objawowej choroby.

Ot i wszystko. 

Dlaczego nie wdaję się w internetowe spory o szczepionki?

Bo mam przed oczami wspomnienie z dzieciństwa.

W drugiej klasie szkoły podstawowej staliśmy całą klasą przed gabinetem pielęgniarki. To był dzień szczepienia przeciwko Heinego-Medinie. Jeden z nas nie mógł zostać zaszczepiony. Mój imiennik, przyjaciel do dziś.

W pewnym momencie powiedział cicho:
„A nie mogli wymyślić tej szczepionki pięć lat wcześniej?”

Wróciło to do mnie wiele razy.

Irek miał porażone mięśnie rąk i nogi. Zachorował, zanim szczepionka była powszechnie dostępna. Dla niego to nie była teoria, ideologia ani „dyskusja”. To była codzienność.

Dlatego kiedy słyszę, że szczepienia to wymysł, spisek albo niepotrzebne ryzyko, nie widzę abstrakcyjnych argumentów. Widzę chłopca, który żałował tylko jednego – że ochrona przyszła za późno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz