Trump oddał Ukrainę, a teraz zaczyna go sypać jego koalicjant — Rosja.
Szef rosyjskiej dyplomacji, Siergiej Ławrow, oświadczył, że szybkie zakończenie wojny byłoby możliwe wyłącznie w oparciu o pierwotny plan Władimir Putin — ten sam, który miał zostać zaakceptowany przez Donald Trump podczas rozmów na Alasce.
Ławrow jasno wskazał, jakie terytoria Ukrainy powinny — według Moskwy — zostać uznane za rosyjskie: Krym, Donbas oraz tzw. Noworosję. Pod tym pojęciem Kreml rozumie obszary ukraińskich obwodów: charkowskiego, zaporoskiego, chersońskiego, dniepropietrowskiego i odeskiego.
W grze pozostaje także kwestia Zaporoska Elektrownia Jądrowa. Według rosyjskiej propozycji kontrola nad nią miałaby zostać podzielona między Ukrainę, Rosję i USA — po 33 procent dla każdej ze stron, przy czym głównym nadzorcą byłby Waszyngton. Ukraina stanowczo sprzeciwia się jakiejkolwiek rosyjskiej kontroli nad zakładem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz