Czy USA wystąpią z NATO? Bardzo możliwe.
Jeszcze niedawno dla Republikanów NATO było fundamentem światowego porządku i gwarantem bezpieczeństwa Zachodu. Dziś coraz częściej jawi się im jako obciążenie – a nawet zagrożenie dla interesów Stanów Zjednoczonych.
1. Symboliczny zwrot personalny
Na stanowisko Dyrektora Wywiadu Narodowego USA powołano Tulsi Gabbard – jawną izolacjonistkę, od lat powielającą narracje rosyjskiej propagandy, w tym tezę o rzekomym „zaatakowaniu Rosji przez Ukrainę”.
Gabbard oskarża NATO o celowe dążenie do eskalacji i wciąganie USA w militarną konfrontację z Rosją, podczas gdy – jej zdaniem – Władimir Putin chce jedynie uniknąć „większej wojny z NATO”.
Tylko czym w takim razie miałaby być ta „mniejsza wojna z NATO”? Odbudową rosyjskiej strefy wpływów? Faktycznym odtworzeniem Układu Warszawskiego?
W tej wizji NATO i USA przestają być jednym organizmem. Stany Zjednoczone stają się zewnętrznym arbitrem, a nie stroną sojuszu.
Nic dziwnego, że rosyjscy propagandyści reagują entuzjastycznie. Dmitrij Dmitrijew, wysłannik Kremla, stwierdził otwarcie:
„Plan pokojowy prezydenta Trumpa jest atakowany przez wojennych podżegaczy w USA, Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej, którzy chcą wojny z Rosją i zarabiają na dostawach broni”.
W tej narracji winni są wszyscy – poza agresorem.
Reagan przewraca się w grobie.
2. USA jako „mediator” między… NATO a Rosją
W pierwotnym, 28-punktowym „planie pokojowym” pojawia się zaskakująca koncepcja: Stany Zjednoczone miałyby występować jako mediator między… NATO a Rosją. Jakby USA nie były członkiem Sojuszu, lecz neutralnym obserwatorem stojącym z boku konfliktu.
To nie jest lapsus. To symptom głębokiej zmiany myślenia.
3. NATO jako problem, nie sojusz
W Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA NATO pojawia się wielokrotnie – lecz nie jako filar bezpieczeństwa, lecz jako obciążenie, a momentami wręcz zagrożenie dla interesów Ameryki.
Kongresman Thomas Massie poszedł jeszcze dalej, składając projekt ustawy o wystąpieniu USA z NATO. Jego uzasadnienie brzmi znajomo:
„NATO to relikt zimnej wojny. Powstało, by przeciwstawić się Związkowi Sowieckiemu, który przestał istnieć ponad 30 lat temu. Członkostwo USA kosztowało podatników biliony dolarów”.
I co się stało? Nic.
Brak potępienia. Brak sprzeciwu ze strony Trumpa czy jego najbliższego otoczenia. Cisza, która mówi więcej niż tysiąc słów.
Nawet gdy Marco Rubio podczas wizyty w Brukseli zapewnił, że „USA pozostaną w NATO”, natychmiast dodał warunkowe, w praktyce niewykonalne „ale”.
4. Mentalne wyjście trampistów z NATO
W ciągu kilku lat w świadomości znacznej części Republikanów i ich elektoratu NATO przeszło drogę:
od filaru światowego porządku,
przez pasożyta żerującego na amerykańskim podatniku,
po strukturę wrogą interesom USA, działającą ramię w ramię z Unią Europejską.
Dla Kremla to strategiczny sukces. Putin może dziś z satysfakcją obserwować, jak jego wieloletnia operacja dezinformacyjna przynosi efekty — popijając szampana i zajadając kawior z Astrachania.
5. Europa też się zmienia
Rosja ma już politycznych sojuszników: Węgry, Słowację, Czechy. Partie prorosyjskie rosną w siłę we Francji i w Polsce. Niemcy, Holandia, Austria, Portugalia i Hiszpania brunatnieją politycznie.
Jeśli Stany Zjednoczone faktycznie zrobią krok w tył, a Europa się nie ogarnie, zostanie sama — podzielona, sparaliżowana i wystawiona na presję, której nie będzie w stanie samodzielnie odeprzeć.
W pierwszej kolejności sierp i młot zapanują w krajach bałtyckich, a potem w Polsce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz