poniedziałek, 29 grudnia 2025

Eutanazja ulżeniem cierpienia, gdy nie ma już szans na uzdrowienie.


Pomyślałem o cierpieniu, które towarzyszy umieraniu. Przecież Jezus zawsze zgadza się na ulżenie cierpieniu, nawet wtedy, gdy nie ma już szans na uzdrowienie. Ulżenie cierpieniu jest aktem miłości, a miłość stanowi centrum Ewangelii. 

Czy sedacja terminalna nie jest w sensie technicznym eutanazją? Serce nadal bije, ale umysł zostaje wyłączony na zawsze.

Czy zaprzestanie uporczywego leczenia, które przecież prowadzi do śmierci, nie jest w praktyce eutanazją?

Czy w tych przypadkach różnica między „ulżeniem” a „skróceniem” życia rzeczywiście istnieje?

Czy nie jest to jedynie gra słów – mająca uspokoić sumienie i pozwolić zachować zgodę z nauczaniem Kościoła?

Przecież chodzi o niesienie ulgi, a śmierć staje się nieuniknioną konsekwencją.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz