czwartek, 9 lipca 2026

Geopolityczny teatr absurdu. Donald Trump handluje bezpieczeństwem Europy


Geopolityczny teatr absurdu. Donald Trump handluje bezpieczeństwem Europy

Trump najpierw miesiącami upokarzał europejskich sojuszników, wyzywał ich za zbyt niskie wydatki na obronność i sugerował, że Ameryka nie będzie bronić tych, którzy — jego zdaniem — „nie płacą”.

Potem stanął przed kamerami i zaczął opowiadać o „wielkiej jedności NATO”. Chwalił państwa członkowskie, mówił o wspólnocie, odpowiedzialności i sile Sojuszu.

A chwilę później znowu wyszedł z niego Trump w najczystszej postaci: człowiek, który bezpieczeństwo Europy traktuje jak żeton w kasynie. Ogłosił, że nadal rozważa wycofanie amerykańskich żołnierzy z Europy, a decyzję może uzależnić od negocjacji dotyczących Grenlandii oraz od spraw związanych z Iranem.

To jest obłęd.

Nie strategia. Nie twarda polityka. Nie „America First”. To polityczny szantaż uprawiany przez człowieka, który myli NATO z własnym folwarkiem, a bezpieczeństwo milionów ludzi z transakcją na rynku nieruchomości.

Raz mówi o jedności, za chwilę grozi rozpadem gwarancji bezpieczeństwa. Raz chwali sojuszników, za moment wystawia ich na sprzedaż. Raz udaje męża stanu, po chwili zachowuje się jak piroman stojący z zapałkami obok beczki prochu.

Polska musi mieć dobre relacje z USA. To oczywiste. Ale tylko polityczny samobójca może wierzyć, że nasze bezpieczeństwo wolno oprzeć na humorze Donalda Trumpa.

Bo jeśli obecność amerykańskich wojsk w Europie ma zależeć od Grenlandii, Iranu, osobistych obsesji i porannego nastroju jednego człowieka, to nie mamy do czynienia z przywództwem. Mamy do czynienia z imperialnym chaosem.

Kaligula chciał zrobić swojego konia konsulem, Neron podpalił Rzym, a Trump handluje bezpieczeństwem Europy w zamian za lodowiec. Facet jest totalnie nieprzewidywalny i niebezpieczny dla światowego ładu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz