czwartek, 1 stycznia 2026

Trump dąży do zastąpienia współpracy międzynarodowej narzędziami presji militarnej i ekonomicznej.


Polityka Donalda Trumpa znacząco wpłynęła na postrzeganie Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Jego podejście, oparte na haśle „America First” („Ameryka przede wszystkim”), doprowadziło do wyraźnej erozji zdolności USA do pozyskiwania sojuszników oraz wywierania wpływu poprzez atrakcyjność własnej kultury, wartości wolnościowych i demokratycznych oraz polityki zagranicznej.

Trump dąży do zastąpienia współpracy międzynarodowej narzędziami przymusu militarnego i ekonomicznego.

Jednym z przykładów tej strategii jest Wenezuela. Z jednej strony administracja Trumpa obaliła tamtejszego dyktatora, z drugiej zaś prezydent bezwstydnie flirtuje ze zbrodniarzem wojennym i ludobójcą – Władimirem Putinem.

Trump otwarcie mówił, że amerykańskie koncerny naftowe będą „pompować” wenezuelską ropę, a sama Wenezuela ma być de facto zarządzana przez USA – czyli okupowana – do momentu stworzenia „odpowiedniego” rządu. W praktyce oznaczało to próbę cofnięcia historii i sprowadzenia kraju do roli nowoczesnej republiki bananowej: państwa formalnie niepodległego, lecz realnie podporządkowanego obcym interesom gospodarczym i politycznym.

Transakcyjna logika jest szczególnie wyraźnie widoczna w podejściu do Korei Północnej. Dyktator tego państwa doprowadza własny naród do skrajnej nędzy i zagłady — i nic. Brakuje realnej reakcji ze strony Trumpa, ponieważ Korea Północna nie posiada ropy, nie dysponuje zasobami, które można by łatwo wykorzystać biznesowo, ani nie stanowi rynku atrakcyjnego dla amerykańskiego kapitał.

Konsekwencje tak prowadzonej polityki mogą być dalekosiężne i niebezpieczne:

doprowadzą do stopniowego przejmowania wpływów w świecie - poza USA - przez Chiny – aż w końcu i one same staną się celem podobnej presji;

utrwalą akceptację rozwiązywania sporów międzynarodowych siłą. Jeśli w ten sposób relatywizuje się prawo międzynarodowe, rodzi się pytanie: jak długo Tajwan pozostanie suwerennym państwem? Skoro Trump może ignorować agresję i systemowe łamanie praw człowieka, dlaczego Putin miałby czuć się jakimikolwiek normami ograniczony?
A Grenlandia? Meksyk? Kolumbia? 

sprzyjać będą odrodzeniu tendencji autorytarnych i dyktatorskich – na wzór trumpizmu – także w państwach o ugruntowanych tradycjach demokratycznych;

przyczynią się do powrotu neokolonialnej polityki mocarstw imperialnych wobec słabszych państw, włącznie z Polską;

doprowadzą do rozpadu sojuszu transatlantyckiego – w tym zakresie Trump i Putin działają de facto ręka w rękę;

• wreszcie: przyspieszą ostateczny upadek wartości, etyki i moralności w polityce międzynarodowej.


1. Izolacjonizm i wycofywanie się z umów międzynarodowych

Decyzje o opuszczaniu kluczowych porozumień międzynarodowych podważyły wiarygodność USA jako stabilnego partnera oraz osłabiły ich pozycję lidera globalnego porządku.

2. Transakcyjne podejście do dyplomacji

Trump postrzegał relacje międzynarodowe w kategoriach czysto biznesowych – jako bilans zysków i strat. Takie podejście osłabiło tradycyjne sojusze, m.in. z państwami NATO i Unią Europejską, a także zniechęciło kraje, które dotąd widziały w USA strażnika wartości demokratycznych. W efekcie otworzyło to przestrzeń dla rządów autorytarnych w świecie dotychczas uznawanym za demokratyczny.

3. Wizerunek przywództwa

Chaotyczna i konfrontacyjna retoryka prezydenta oraz podważanie instytucji demokratycznych negatywnie wpłynęły na atrakcyjność „amerykańskiego modelu” w oczach światowej opinii publicznej.

4. Osłabienie „magnesu edukacyjnego”

Restrykcje wizowe i antyimigrancka retoryka doprowadziły do spadku liczby zagranicznych studentów oraz specjalistów w USA, ograniczając możliwość kształtowania proamerykańskich elit w innych krajach.

5. Erozja dyplomacji rozwojowej

Cięcia w pomocy zagranicznej pozbawiły Stany Zjednoczone istotnych narzędzi wpływu w państwach rozwijających się.

Dążąc do wzmocnienia pozycji USA poprzez twardą siłę i naciski ekonomiczne, administracja Trumpa w praktyce osłabiła prestiż oraz moralne przywództwo Stanów Zjednoczonych na świecie. W efekcie tam, gdzie USA rezygnowały z aktywnej obecności – czy to w instytucjach międzynarodowych, czy w poszczególnych regionach – oraz tam, gdzie tracą zaufanie, wchodzą Chiny ze swoją alternatywną ofertą.

Uczmy się jeść pałeczkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz