wtorek, 21 kwietnia 2026

Analiza mechanizmów propagandy w polityce


 Jak PiS będzie się bronił przed aferą Zondakryptą?
 Jak zawsze. Wina Tuska.

W polskiej polityce od około 2005 roku daje się zaobserwować powtarzalny schemat: gdy Jarosław Kaczyński wypowiada słowa nieprawdziwe, niedorzeczne lub kompromitujące, aparat propagandowy Prawa i Sprawiedliwości natychmiast przerzuca odpowiedzialność na… Donalda Tuska, co z czasem urosło do rangi ironicznego, choć niezwykle skutecznego hasła: „wina Tuska”.

Psychologia tłumu i siła sugestii

Zadziwiające jest, z jaką łatwością znaczna część społeczeństwa przyjmuje nawet najbardziej absurdalne tezy. Co więcej, proces ten dotyka również sceptyków – osoby, które teoretycznie nie wierzą w propagandę, podświadomie zaczynają odczuwać niechęć do Tuska, często nie potrafiąc poprzeć tego rzeczowymi argumentami. Warto zaznaczyć, że podatność na ten mechanizm nie zależy od poziomu wykształcenia, lecz od głęboko zakorzenionych procesów psychologicznych.

Historyczne korzenie socjotechniki

W kontekście tym często przywołuje się zasadę przypisywaną Josephowi Goebbelsowi:

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”.

Jeśli jednak szukamy źródeł tej strategii w mrocznych kartach historii, warto też odwołać się do koncepcji „wielkiego kłamstwa” opisanej przez Adolfa Hitlera w Mein Kampf. Twierdził on, że masy prędzej uwierzą w kłamstwo o gigantycznej skali niż w drobne oszustwo, gdyż nie mieści im się w głowach, że ktoś mógłby mieć czelność aż tak bezczelnie naginać rzeczywistość.

Od teorii do mikrofalówki

Mechanizm „wielkiego kłamstwa” działa, bo jak uwierzyć, że samolot z prezydentem Polski na pokładzie rozbił się, bo pilot lądował mimo braku warunków pogodowych i do tego na złym wysokościomierzu. Zamach na prezydenta Polski dokonanego przez Tuska i Putina tak łatwo zrozumieć… 

Ale to nie jest polska specjalność.

Ze świecą szukać Amerykanina, który wierzy, że jakiś przygłupi Oswald, kupił za 20 dolarów karabin i zastrzelił najważniejszego człowieka na ziemi,  Johna F. Kennedy’ego? Walić fakty.

Ale, że to był zamach KGB, amerykańskiej mafii, Fidela Castro, CIA, amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, dyrektora FBI J. Edgara Hoovera,  Ku Klux Klanu itd. to już wiarygodne. Ciekawe, że im dalej od zamachu tym ilość teorii spiskowych na temat tego zamachu narasta. Do dziś. 

Przestaje więc dziwić sytuacja, w której Jarosław Kaczyński nie tylko uwierzył, ale i publicznie powielał absurdalną historię o tym, jakoby polityczny przeciwnik Viktora Orbána miał upiec szczeniaka w mikrofalówce. To już jaskrawy przykład tego, jak groteskowa dezinformacja staje się narzędziem w rękach doświadczonych polityków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz