środa, 28 stycznia 2026

Bezrobocie na koniec 2025 rok




 Na koniec grudnia 2025 r. liczba zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła 887,9 tys., a stopa bezrobocia ukształtowała się na poziomie 5,7%. Wynik ten był zgodny z prognozami ekonomistów.

Sytuacja w regionach:

Wielkopolska – stopa bezrobocia 3,5%, w Poznaniu 1,4%

Warszawa – 1,5%; jednocześnie w pozostałej części województwa mazowieckiego wskaźnik sięga 9%

Śląsk – 4,4%

Małopolska – 4,7%

Makroregion Wschodni – 8,4%, przy czym w części powiatów wskaźnik przekracza 10%

• Województwo warmińsko-mazurskie – 9,3%

• Województwo podkarpackie – 9,3%

W niektórych podregionach sytuacja jest jeszcze trudniejsza — w części radomskiej bezrobocie sięga niemal 13%, a w podregionie szczecinecko-pyrzyckim wynosi 12,8%.

wtorek, 27 stycznia 2026

System aksjonormatywny w Polsce to fikcja.


Teoretycznie w Polsce mamy piękny system aksjonormatywny.

Tak piękny, że aż podręcznikowy.
Połączenie wzniosłych wartości z normami, które mają je urzeczywistniać.
Godność. Wolność. Sprawiedliwość. Dobro wspólne. Solidarność.
Wszystko zapisane. Wszystko nazwane. Wszystko w Konstytucji.

Papier przyjmie wszystko.

Konstytucja z 1997 roku miała być fundamentem.
Preambuła – poezja ustrojowa.
Artykuły – katalog praw, wolności i obowiązków.
Zasada państwa prawnego. Godność człowieka. Granice władzy.

Teoretycznie.

Bo w praktyce system aksjonormatywny działa jak dekoracja teatralna.
Ładna fasada. Głębokie słowa. Mądre cytaty.
Wyciągane z kieszeni tylko wtedy, gdy pasują do aktualnej narracji.
Odkładane z powrotem, gdy zaczynają przeszkadzać.

Godność człowieka – o ile człowiek jest „nasz”.
Praworządność – o ile wyroki są wygodne.
Dobro wspólne – o ile pokrywa się z interesem partyjnym.
Konstytucja – święta księga, ale tylko na wybranych stronach.

Piękny system.
Piękny, kurwa, piękny.
Jak idea, którą wszyscy znają na pamięć,
ale mało kto traktuje serio.
A jeszcze mniej – stosuje, gdy to naprawdę kosztuje.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Polska wyraźnie skręca w prawo. Skąd to się bierze? Ze strachu.


Wszyscy wiemy, że w sondażach liczą się trendy, a nie pojedyncze wyniki. A dzisiejszy trend jest oczywisty: Polska wyraźnie skręca w prawo.

Skąd to się bierze?
Ze strachu.

Wojna, kryzys migracyjny, napięcia międzynarodowe — wszystko to wzmacnia poczucie zagrożenia i podatność na ksenofobię. Rodzi się lęk o przyszłość: obawa przed kryzysem gospodarczym, utratą bezpieczeństwa, spadkiem poziomu życia. Strach o siebie i rodzinę. Pamięć pandemii. Doświadczenie wielkich fal migracyjnych w Europie. A w Polsce także niepokój wobec uchodźców z Ukrainy — mimo że to właśnie ukraińscy migranci realnie wzmacniają naszą gospodarkę.

Te czynniki generują potężne emocje.

A emocje to środowisko, w którym najlepiej odnajduje się radykalna prawica — PiS, Konfederacja, środowisko Brauna. Radykalna, bo to już nie konserwatyzm oparty na wartościach, lecz polityka żerująca na lęku.

Negatywne emocje — strach, gniew, zazdrość, nienawiść — są zawsze silniejsze niż pozytywne. W takiej „mętnej wodzie” liberałowie i lewica mają niewielkie szanse. Trudno o optymizm w czasach Trumpa, Putina, Le Pen czy rosnącej w siłę AfD.

Trudno oczekiwać, by w okresie ofensywy populizmu rosły notowania partii odwołujących się do demokracji, praworządności, praw człowieka czy integracji europejskiej.

To, że polityką rządzi dziś strach, widać także w demokratycznej części Polski: rosną notowania Tuska, a pozostałe partie demokratyczne spadają w przepaść. Racjonalnie myślący wyborcy — wystraszeni, ale nieskrajni — idą do największego, bo nie chcą ryzykować odejścia od demokracji i elementarnej przyzwoitości. Problem w tym, że takich wyborców jest dziś po prostu za mało.

Jedyna realna szansa dla demokracji pojawi się wtedy, gdy ludzie przestaną się bać. Gdy strach osłabnie, wróci przestrzeń na rozsądek i przyzwoitość — a polityczni radykałowie stracą paliwo.

A Hołownia? Jego formacja sama oddała strzał w stopę. I na razie nie widać, by miała się po tym podnieść.

Zbliżającą się autorytarną władzę wybierzemy sami — w demokratycznych wyborach. Jak Niemcy wybrali Hitlera prawie sto lat temu.


Coś niedobrego dzieje się z naszym narodem. Poparcie dla partii antydemokratycznych i faszyzujących nie tylko nie znika — ono rośnie.

Jeżeli po ośmiu latach rządów PiS wciąż większość obywateli nie odczuwa wściekłości wobec:

  • demolowania instytucji państwa

  • grabieży środków z Funduszu Sprawiedliwości

  • inwigilacji obywateli przy użyciu Pegasusa

  • podporządkowania sądów i prokuratur władzy partyjnej

  • zamiany mediów publicznych w tubę propagandową

  • finansowania z publicznych pieniędzy politycznych kapłanów z Rydzykiem na czele

  • budowania agresywnej, nacjonalistycznej propagandy za nasze podatki

— to musimy zadać sobie poważne pytanie o przyszłość.

PRL został narzucony siłą, przywieziony na sowieckich czołgach.
Zbliżającą się autorytarną władzę wybierzemy sami — w demokratycznych wyborach.

Niemcy też wybrali Hitlera sami.

Czy nie zbliżamy się do momentu, po którym będzie już za późno?

niedziela, 25 stycznia 2026

„Technologiczny mur” NATO — nowoczesna bariera odstraszania na granicy Polski z Rosją i Białorusą.


Tusk piłował, piłował — i wreszcie dopiął swego. NATO szykuje „technologiczny mur” na granicy z Rosją i Białorusią. 

NATO planuje w ciągu najbliższych dwóch lat utworzenie zrobotyzowanej, bezzałogowej strefy na swoich wschodnich granicach. Projekt, realizowany w ramach programu Eastern Flank Deterrence Line (EFDL), został ogłoszony przez generała Thomasa Lowina, pełniącego obowiązki zastępcy szefa sztabu operacyjnego Dowództwa Lądowego NATO.

Nowa infrastruktura ma wzmocnić bezpieczeństwo wschodniej flanki Sojuszu poprzez wykorzystanie systemów autonomicznych, dronów obserwacyjnych i sieci sensorów. Celem jest zwiększenie zdolności wykrywania zagrożeń, rozbudowa zapasów broni i amunicji oraz ograniczenie bezpośredniego narażenia żołnierzy na działania przeciwnika.

Projekt określany bywa nieoficjalnie jako „technologiczny mur” NATO — nowoczesna bariera odstraszania na granicy z Rosją i Białorusi.

czwartek, 22 stycznia 2026

Świat oszalał po przemowie premiera Kanady w Davos:. „doktryna Carneya”


 

 Główne tezy przemówienia

1. „Załamanie porządku światowego” — świat w nowej erze
Carney stwierdził, że stary światowy porządek oparty na zasadach
 przestał działać tak jak kiedyś i jest w stanie pęknięcia, nie tylko przejścia. Według niego świat wszedł w okres uporczywej rywalizacji wielkich mocarstw, bez tych struktur reguł, które dotąd gwarantowały przewidywalność współpracy międzynarodowej.

2. Nie ma powrotu do dawnych czasów
Carney mówił, że „stary porządek nie wróci” i że nie warto lamentować nad upadkiem dawnej koncepcji współpracy – „nostalgia nie jest strategią”. Zamiast tego kraje powinny budować nowe struktury działania.

3. Kraje średniej wielkości muszą się zjednoczyć
Premier podkreślił, że kraje średniej wielkości, takie jak Kanada i inne, nie są bezsilne, ale powinny współpracować ze sobą — bo jeśli „nie siedzisz przy stole, to jesteś w menu”. Zachęcał do tworzenia nowych sojuszy i wspólnych strategii w obliczu rywalizacji supermocarstw.

4. Krytyka hegemonii i ekonomicznej presji dużych państw
Choć Carney nie wymienił żadnego kraju ani przywódcy z nazwy w swym wystąpieniu, było jasne, że odnosił się do praktyk silnych państw (czytelnie do USA i ich polityki) jako tych, które wykorzystują integrację gospodarczą jako narzędzie nacisku. Mówił o „fikcji” wzajemnych korzyści tam, gdzie integracja staje się źródłem zależności.

5. Wspólne wartości i nowy porządek
Zarysował wizję nowego porządku, który miałby być oparty na wartościach takich jak prawa człowieka, solidarność i suwerenność państw.


Reakcje

  • Wystąpienie spotkało się z standing ovation w Davos i zostało odebrane jako przełomowe — media w Europie i Kanadzie komentowały je jako możliwą „doktrynę Carneya” lub manifest zmian w polityce zagranicznej Kanady.

  • Włoskie i inne agencje nazwały Carney’a „anty-Trumpowskim idolem”, bo choć nie padało imię prezydenta USA, to jego krytyka strategii supermocarstw była szeroko odczytywana jako odniesienie do polityki administracji Trumpa.

  • Sam Donald Trump odpowiedział w Davos krytyką Carneya, mówiąc że Kanada „żyje dzięki USA” i powinna być wdzięczna, co jeszcze bardziej zaogniło dyskusję.

  • Reakcje międzynarodowe obejmowały uznanie przemówienia jako ważnego komentarza do obecnych napięć globalnych, szczególnie między USA a sojusznikami europejskimi i państwami Azji.

Oligarchowie rządzą światem, powielili putinizm.


 

Elon Musk – bliski sojusznik Trumpa – stał się pierwszą osobą w historii świata z majątkiem netto przekraczającym pół biliona dolarów. O około 150 mld dolarów wyprzedził drugiego na liście najbogatszych, Larry’ego Ellisona – również z trumpowskiego kręgu – i jest dokładnie w połowie drogi do zostania pierwszym dolarowym bilionerem. Wszystko dlatego, że akcjonariusze Tesli klepnęli Mus­kowi nowy pakiet wynagrodzeń: w ciągu 10 lat ma zgarnąć niemal 900 mld dolarów.

Trump, Musk, Ellison, Zuckerberg, Bezos i garstka innych miliarderów faktycznie rządzą światem. Państwa, rządy i wybory są dziś tylko fasadą – realne decyzje zapadają w gabinetach miliarderów i na zamkniętych spotkaniach ich politycznych wykonawców.

Trump powiela na świecie rządy Putina i jego oligarchów, wprowadza na całym świecie putinizm. 

Prezydent Polski może nawrzeszczeć na obywateli albo na opozycję, ale to, na kogo wolno mu krzyczeć, co wolno mu krzyczeć i w którą stronę ma się odwrócić, coraz częściej dyktują trumpiści. Suwerenność kończy się tam, gdzie zaczynają się interesy najbogatszych.

Unia Europejska jeszcze udaje, że stawia opór, ale jeśli nie zacznie realnie ograniczać władzy globalnych oligarchów, skończy jako dekoracja – bogata, bezradna i politycznie martwa.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Tyle PiS wydało na promocję i PR


 


Tyle PiS wydało na promocję i PR

Prawo i Sprawiedliwość przeznaczyło znaczne środki na promocję medialną, badania opinii publicznej oraz usługi doradcze i marketingowe. Zestawienie wydatków pokazuje skalę nakładów na komunikację i wizerunek partii.

1. Wydatki PiS w mediach


18 450 zł – tyle PiS zapłaciło Fundacji Lux Veritatis za transmisję na żywo mszy świętej. Umowa obowiązuje od marca do końca grudnia 2025 roku.

• Ponad 640 tys. zł kosztowały spoty emitowane w Telewizji Republika:

602 800 zł w okresie od 2 czerwca do 31 sierpnia 2025 roku,

39 852 zł od 8 do 19 października ubiegłego roku.

27 121,50 zł wydano na reklamy prasowe opublikowane 24 września oraz 1 i 10 października ubiegłego roku w tytułach wydawanych przez Niezależne Wydawnictwo Polskie (m.in. „Gazeta Polska”).

• 25 830 zł kosztowała reklama internetowa realizowana w okresie od 23 września do 11 października przez spółkę Słowo Niezależne, wydawcę portalu Niezależna.pl.

• 25 czerwca 2025 roku PiS zawarło umowę na czas nieokreślony z Kanałem Zero. Dotyczy ona publikacji materiałów promocyjnych na YouTube. Partia płaci 12,30 zł za odcinek, co ma charakter symboliczny.

2. Badania opinii publicznej i doradztwo strategiczne

PiS poniosło również istotne koszty związane z analizą opinii publicznej:

• 66 420 zł – badania przeprowadzone w lutym (umowa z Maciejem Ciechanowiczem, MANDS Badania Rynku i Opinii),

• 52 191,36 zł – badania realizowane na przełomie września i października (umowa z Gold Miners),

• 29 827,50 zł – badania w drugiej połowie października ubiegłego roku (umowa z Social Changes).

3. Produkcja treści i usługi PR

Znaczące środki przeznaczono także na doradztwo komunikacyjne i produkcję materiałów promocyjnych:

• 250 000 zł – współpraca ze spółką Tak Bardzo Group w czerwcu 2025 roku. Umowa obejmowała m.in. doradztwo przy tworzeniu i dystrybucji treści promocyjnych oraz produkcję materiałów graficznych, audio i wideo.

• Kolejna umowa z Tak Bardzo Group, obowiązująca od 1 lipca do końca grudnia ubiegłego roku, opiewała na kwotę do 424 350 zł. Dotyczyła doradztwa strategicznego i kreatywnego, kampanii marketingowych oraz tworzenia treści multimedialnych.

• 345 620 zł kosztowała produkcja spotów wideo realizowana przez firmę Zebra Creative (Kamil Byzdra).

• 5 listopada 2025 roku PiS zawarło umowę na czas nieokreślony z firmą Maxel (Michał Legięć) na usługi z zakresu public relations. Wynagrodzenie ma być ustalane indywidualnie przed każdą realizacją.

• 16 grudnia ubiegłego roku podpisano umowę z PHV Marketing, obowiązującą do końca grudnia 2026 roku. Na jej podstawie partia płaci:

○ 615 zł za jedną rolkę (reels),

○ 184,50 zł za tzw. wycinek z mediów.

Podsumowanie

Z przedstawionych danych wynika, że wydatki Prawa i Sprawiedliwości na promocję, PR, badania i produkcję treści sięgają kilku milionów złotych i obejmują zarówno tradycyjne media, jak i internet oraz profesjonalne zaplecze analityczno-marketingowe

Nawet jeśli wiosną, jakimś cudem, Orbán straci stanowisko premiera – bo przecież on „licz głosy” – i tak nie straci realnej władzy.


Zmiana prawa („lex Ziobro”) na Węgrzech daje praktycznie 100-procentową pewność, że polskim politykom nie grozi ekstradycja do Polski, nawet w przypadku przegranej Viktora Orbána w wyborach. Ustawa gwarantująca Romanowskiemu i Ziobrze azyl ma charakter ustawy wymagającej większości kwalifikowanej do jej zmiany.

Nawet jeśli wiosną, jakimś cudem, Orbán straci stanowisko premiera – bo przecież on „licz głosy” – i tak nie straci realnej władzy.

PiS próbował „zabetonować” wymiar sprawiedliwości – nie wszystko mu się udało. Orbán zabetonował praktycznie wszystko. Wprowadził zasadę większości kwalifikowanej, czyli 2/3 mandatów. Jeżeli opozycja nie zdobędzie większości konstytucyjnej, nie będzie w stanie zmienić niemal niczego.

Na Węgrzech większość kwalifikowana (2/3) jest wymagana m.in. w następujących obszarach:

1. Ustawy konstytucyjne i kardynalne

  • uchwalenie i zmiana Konstytucji

  • ustawy regulujące prawa podstawowe, system polityczny, kluczowe instytucje państwowe oraz prawo wyborcze.
    Przykładowo: obywatelstwo, prawa mniejszości narodowych, status posłów, ład konstytucyjny, szczegółowe zasady dotyczące godła i flagi państwowej.

2. Obsada najwyższych stanowisk państwowych

  • w pierwszej (a często także w drugiej) turze wyboru Prezydenta wymagana jest większość 2/3 głosów wszystkich posłów,

  • wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez parlament również wymaga większości 2/3,

  • większość 2/3 jest konieczna do wyboru przewodniczącego oraz zastępców Najwyższej Izby Kontroli.

3. Kluczowe decyzje parlamentarne i procedury

  • prawo regulujące status i wynagrodzenie posłów,

  • ustawy dotyczące praw i statusu mniejszości narodowych oraz samorządów lokalnych, a także zasad ich funkcjonowania,

  • ustawy o armii i policji oraz ich podstawowych zadaniach,

  • prawo regulujące system sądownictwa i status sędziów, w tym wybór Prezesa Sądu Najwyższego (Curia),

  • ustawy o parlamentarnych rzecznikach praw (ombudsmanach) i ich statusie,

  • prawo o samorządach lokalnych oraz o ograniczaniu ich podstawowych kompetencji,

  • decyzje o prowadzeniu obrad za zamkniętymi drzwiami lub z naruszeniem zwykłej kolejności prac,

  • przyspieszenie procedury ustawodawczej (tzw. tryb pilny).

4. Umowy międzynarodowe i stany nadzwyczajne

  • uznanie wiążącej mocy umów międzynarodowych i traktatów, w tym związanych z prawem Unii Europejskiej, wymaga większości 2/3 głosów.

Jeżeli opozycja nie zdobędzie większości konstytucyjnej, czyli kwalifikowanej, to co właściwie będzie mogła uchwalić? Nie znajduję niczego istotnego.


 

sobota, 17 stycznia 2026

Czy jest w ogóle sens zajmować się podziałami w PiS?


PiS od zawsze był formacją głęboko antydemokratyczną i antyeuropejską, ale przez lata próbował utrzymywać fasadę: udawać, że istnieje jakaś granica cywilizacyjna, której nie wolno przekroczyć. Że są jeszcze „standardy”, „odpowiedzialność”, „państwowość”. To była fikcja, ale skuteczna propagandowo.

Dziś ta zasłona właśnie się rwie. Trwa nie tylko walka o schedę po Kaczyńskim, ale o coś znacznie poważniejszego – o kurs. Jedni chcą dalej udawać cywilizację  - harcerze. Drudzy - maślarze - chcą ją porzucić całkowicie i faszystowskim radykalizmem gonić Konfederację i Brauna. To już nie jest spór taktyczny. To jest wybór cywilizacyjny.

Czy jest w ogóle sens się tym zajmować? Trend jest jednoznaczny. PiS wróci do władzy tylko w koalicji. I to nie byle jakiej – z Konfederacją i z Braunem. Innej matematyki wyborczej po prostu nie będzie.

A ponieważ nie ma żadnych szans na „ucywilizowanie” Brauna, to Braun wskaże kurs. Nie PiS, nie Konfederacja – Braun.

 I niech nikt nie łudzi się, że Kaczyński dotrzyma swoich słów o „nigdy z Braunem”. On jest nieuleczalnie chory na władzę. Polskę sprzeda, byle rządzić. A jeśli ceną ma być faszyzm – zostanie faszystą. Bez wahania.



poniedziałek, 12 stycznia 2026

"Szczęść Boże" w ustach Brauna jest bluźnierstwem


Za wzrostem popularności Grzegorza Brauna nie stoi wyłącznie fala eurosceptycyzmu. Braun zrobił coś więcej: wyjął antysemityzm z politycznego podziemia i wprowadził go na scenę główną. Nobilitował żydożerstwo — z nienawiścią, bez wstydu i bez kamuflażu. I okazało się, że część publiczności na to czekała. A holokaustu „nie było”.

Antysemickie resentymenty od lat tliły się w części elektoratu PiS i Konfederacji, lecz brakowało polityka, który wypowie je głośno. Braun wypełnił tę lukę. Stał się trybunem ludzi, którzy chcieli wykrzyczeć patologiczną nienawiść do Żydów, lecz dotąd ograniczali się do szeptów.

Do tego dochodzi jawna sympatia wobec Kremla i wrogość wobec Ukrainy. Dla części społeczeństwa Rosja nadal jawi się jako symbol „porządku”, a czasy PRL — jako okres stabilności. W tej logice sankcje nałożone na Rosję nie są karą dla agresora, lecz rzekomą przyczyną własnych problemów ekonomicznych.

Antyukraińskość w tej narracji rzadko wynika z refleksji historycznej o Wołyniu. Częściej z prostego, plemiennego myślenia: „Pomagają im – więc okradają nas”. Braun nadał temu głos i mikrofon.

To nie Braun stworzył te postawy. On je skupił, wzmocnił i ubrał w polityczną formę. I właśnie dlatego jest groźny — bo mówi na głos to, co wcześniej krążyło półszeptem.

„Szczęść Boże” w ustach Brauna brzmi jak bluźnierstwo.

Dlaczego polska prawica wygrywa „Bogiem”?


Dlaczego polska prawica wygrywa „Bogiem”?
Bo głosi taką religijność, która odpowiada wielu ludziom.

Religijność polskiej prawicy wybiera z Biblii głównie fragmenty o karze, potępieniu i gniewie Boga. Taka wiara daje wygodne narzędzie: pozwala osądzać innych — i robić to w imieniu Boga. A człowiek najłatwiej czyni zło wtedy, gdy uwierzy, że robi je dla dobra wyższego, z Bożego nakazu. Wtedy sumienie — o ile jeszcze działa — pozostaje czyste.

Nie trzeba wracać do mroków średniowiecza ani do haseł z klamer pasów żołnierzy Wehrmachtu, by zobaczyć mechanizm usprawiedliwiania zła w działaniu. Dziś „wola Boża” służy jako parawan dla:
• zawiści i nienawiści,
• nacjonalizmu i szowinizmu,
• rasizmu i antysemityzmu,
• mizoginii i homofobii.

Wszystko to staje się dopuszczalne, jeśli ubierze się w szaty „obrony wartości chrześcijańskich”.


Świątynia jako wiec polityczny

Prawica zrozumiała, że Kościół — jako instytucja i jako budynek — daje coś, czego nie da Internet: poczucie wspólnotowej siły. Zgoda na polityczne wiece w świątyniach tworzy iluzję, że Bóg jest członkiem konkretnej partii. Widząc tłum myślący tak samo, wierny dostaje potwierdzenie: „Bóg nami kieruje, więc mamy rację”.
To zdejmuje z jednostki ciężar odpowiedzialności za własną nienawiść.


A co mówi Ewangelia?

Ewangelia mówi coś znacznie trudniejszego: że Bóg jest miłością i że mamy kochać bliźniego. A to wymagające.
Miłość nie daje poczucia wyższości.
Miłość nie pozwala pogardzać.
Miłość nie buduje wspólnoty przeciw komuś, lecz z kimś.

I jak z tym żyć?

Taka religia jest niewygodna. Nie pasuje do nich. Obraz Boga staje się problemem. Bo jak to — miłość? Miłość bliźniego dla współczesnego, standardowego wyborcy bywa wręcz niebezpieczna. A nawet jeśli nie niebezpieczna — to nudna. Miłość, uśmiech, życzliwość nie dają adrenaliny. A oni jej potrzebują.


Cenzura Słowa Bożego

Ratunkiem dla sumień prawicowych polityków i ich wyborców stała się selektywna cenzura Biblii. Jednym uchem wpuszczają fragmenty o miłosierdziu, drugim je wypuszczają, zatrzymując tylko te o „mieczu” i „oddzielaniu ziarna od plew”.
Cenzurują Biblię na własny użytek.

Zostaje Biblia skrojona na miarę własnych potrzeb — wyrywkowa, surowa i, co najgorsze, całkowicie pozbawiona Boga, który przecież jest Miłością.

I właśnie na tej selektywnej wierze budują dziś swoją narrację politycy PiS, Konfederacji czy środowiska Brauna. 



wtorek, 6 stycznia 2026

Jakie możliwości ma rząd, jeśli chce podwyższyć kwotę wolną od podatku do 60 tys. zł?


Jakie możliwości ma rząd, jeśli chce podwyższyć kwotę wolną od podatku do 60 tys. zł?

W praktyce – żadnych.

Podwyższenie kwoty wolnej od podatku PIT do poziomu 60 tys. zł oznaczałoby ubytek dochodów budżetowych rzędu 55,9 mld zł rocznie. To kwota ogromna – tyle Polska wydaje na program 800+.

Problem polega na tym, że taka decyzja musiałaby zostać podjęta w wyjątkowo trudnym momencie dla finansów publicznych. Już w 2023 r., a więc za rządów Morawieckiego, Polska notowała bardzo wysoki deficyt sektora finansów publicznych, który rósł po przejęciu rządu przez Tuska.

W lipcu 2024 r. kraj został dodatkowo objęty procedurą nadmiernego deficytu, co w praktyce znacząco ogranicza możliwość dalszego zwiększania deficytu budżetowego.

Procedura ta zakłada, że państwo powinno dążyć do konsolidacji finansów, a nie do podejmowania decyzji, które pogłębiają nierównowagę dochodów i wydatków.

Tymczasem już w 2026 r. – głównie ze względu na rekordowe wydatki na obronność – deficyt budżetu państwa ma wynieść około 273 mld zł, czyli około 6,3–6,5 % PKB w 2026 roku.

Jeżeli więc rząd chciałby mimo to zrealizować obietnicę podwyższenia kwoty wolnej do 60 tys. zł, ma teoretycznie tylko trzy możliwości:

1. Znaleźć niemal 56 mld zł oszczędności po stronie wydatków, co oznaczałoby drastyczne cięcia w różnych obszarach polityki publicznej.

2. Podwyższyć inne podatki lub składki, aby zrekompensować ubytek dochodów z PIT.

3. Zastosować rozwiązanie mieszane, czyli jednocześnie ciąć wydatki i podnosić podatki.

Każda z tych opcji jest  niemożliwa do realizacji, ponieważ zostanie zablokowana przez Nawrockiego.
Walka z rządem jest jego głównym celem politycznym.

Widać to po jego propozycjach ustaw: postuluje zwiększanie lub wprowadzanie nowych wydatków bez wskazania źródeł finansowania, a jednocześnie wetuje wszystkie ustawy sejmowe i rządowe, które prowadzą do oszczędności lub zwiększenia wpływów do budżetu.

Ponieważ około 80% wydatków budżetowych to tzw. wydatki sztywne, zapisane w obowiązujących ustawach, nie ma realnej możliwości uzyskania znaczących oszczędności po stronie wydatków, ponieważ Nawrocki takie rozwiązania zablokuje.

Nie ma też co liczyć na zwiększenie dochodów budżetowych, ponieważ Nawrocki takie rozwiązania też zablokuje.

Teoretycznie możliwe byłyby oszczędności na wydatkach na wojsko i uzbrojenie, jednak w obecnej sytuacji geopolitycznej rząd nie może sobie na to pozwolić.

Zaraz… Możemy też olać deficyt i zadłużenie i pożyczyć te 56 mld zł 

niedziela, 4 stycznia 2026

Mercosur, Zielony Ład i ukraińskie zboże z Ukrainy. Protest rolników.


Zobaczyłem protest rolników – przeciwko Mercosur, Zielonemu Ładowi i importowi z Ukrainy.

Nie znam takiego rolnictwa. Traktory warte miliony złotych, przystrojone flagami Polski i transparentami: „Precz z UE” i „Precz z Tuskiem”.

Rolnictwo musi być świetnym biznesem.
Ja pamiętam inną wieś. Ciężko pracującą. 
A może to już nie jest „polska wieś”, tylko dobrze prosperujący sektor biznesowy – ludzie robiący pieniądze w branżach powiązanych z rolnictwem.

Fakty polityczne i chronologia

  1. 2015 – rolnicy dają zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych.

  2. Grudzień 2015 – premier Beata Szydło zgadza się na Porozumienie Paryskie (COP21). Polska deklaruje redukcję emisji oraz wpłatę 8 mln dolarów do Zielonego Funduszu Klimatycznego.

  3. Kwiecień 2016 – Beata Szydło podpisuje Porozumienie Paryskie w Nowym Jorku:
    „Porozumienie klimatyczne spełnia nasze oczekiwania. Jest dobre dla Polski”.

  4. Październik 2016 – rząd Beaty Szydło przyjmuje uchwałę o ratyfikacji Porozumienia Paryskiego. To ważne dla uznania transformacji klimatycznej przez całą UE

  5. 2016–2017 – rząd PiS na szczytach Rady Europejskiej akceptuje konkluzje wzywające do przyspieszenia negocjacji z Mercosur. Polska nie blokuje rozmów, mimo że miała taką możliwość.

  6. Luty 2018 Morawiecki, wraz m.in. z Niemcami i Hiszpanią, podpisuje oświadczenie wzywające Komisję Europejską do „szybkiego i pomyślnego zakończenia negocjacji” z Mercosur.
    Argument: korzyści dla polskiego przemysłu i dywersyfikacja eksportu.

  7. Czerwiec 2019komisarz UE ds. rolnictwa z nadania PiS Janusz Wojciechowski:
    „Import wołowiny z Mercosur to tylko 1,5% unijnej konsumpcji – dwa hamburgery rocznie na osobę”.

  8. Czerwiec 2019 – minister Jadwiga Emilewicz: Mercosur to szansa dla polskich eksporterów i zniesienie ceł sięgających 35%.

  9. Sierpień 2019 – po protestach francuskich rolników prezydent Francji Emmanuel Macron ogłasza, że Francja nie ratyfikuje umowy w obecnym kształcie.

  10. Wrzesień 2019 – po protestach austriackich rolników parlament Austrii zobowiązuje rząd do zawetowania Mercosur.

  11. Grudzień 2019 – po protestach we Francji, Irlandii, Austrii i Polsce rząd PiS dołącza do państw blokujących umowę. Polska teraz już nie znajdzie. Przechlapane. 

  12. Październik 2019 – rolnicy ponownie w większości głosują na PiS.

  13. Grudzień 2019 – premier Mateusz Morawiecki akceptuje cel neutralności klimatycznej UE do 2050 roku (Europejski Zielony Ład).

  14. Grudzień 2020Morawiecki zgadza się na pakiet Fit for 55 (55% redukcji emisji do 2030 r.).

  15. Styczeń 2021 – minister rolnictwa Henryk Kowalczyk:
    „Zielony Ład to wielka szansa dla polskich rolników”.

  16. Maj 2021 – rząd wprowadza Polski Ład, spójny z założeniami Zielonego Ładu i KPO.

  17. Czerwiec 2021Morawiecki popiera Europejskie Prawo Klimatyczne.

  18. Wrzesień 2021Morawiecki:
    „Rolniczy Zielony Ład wzmocni małe i średnie gospodarstwa”.

  19. Grudzień 2021 – Janusz Wojciechowski:
    „Reforma WPR jest w 100% zgodna z programem rolnym PiS”.

  20. Styczeń 2022Wojciechowski:
    „Zielony Ład w rolnictwie jest w pełni zgodny z programem PiS”.

  21. Luty 2022 – Rosja atakuje Ukrainę.

  22. Czerwiec 2022 – UE znosi cła i kontyngenty na produkty rolne z Ukrainy.

  23. Lipiec 2022 – Jarosław Kaczyński zapewniał, że ukraińskie zboże „nie jest zagrożeniem” dla polskich rolników i że nikt na tym nie straci:

    „Nikt nie straci, wszyscy sprzedadzą swoje zboże po naprawdę bardzo przyzwoitych cenach, nawet jeżeli uwzględnić inflację.”

  24. Lato 2022 – decyzje rządu PiS:
    – brak realnej kontroli importu,
    brak rozróżnienia tranzytu i importu,
    – ukraiński zboże pozostaje w Polsce.

  25. Czerwiec 2022 - Tusk mówił, że zboże z Ukrainy zaszkodzi polskim rolnikom, zwracając uwagę na potrzebę takiej organizacji handlu, żeby pomoc Ukrainie nie szkodziła polskim producentom.

  26. Jesień 2022 – ceny skupu gwałtownie spadają, magazyny są pełne.

  27. Zima 2022/2023 – kryzys narasta, miliony ton zboża zalegają w kraju.

  28. Marzec 2023 – masowe protesty rolników, ujawnienie patologii w obrocie zbożem.

  29.  Kwiecień 2023 r. Tusk ostro skrytykował rząd PiS za politykę ws. ukraińskiego zboża, mówiąc np.:

    • że ostrzegał już wcześniej przed problemami związanymi z zalewaniem rynku tanim zbożem z Ukrainy,

    • że działania rządu to „nic nie robienie”, poza tym, że ktoś „zarobił pieniądze”,

    • oraz zadał pytanie retoryczne, czy „rządzą nami idioci czy złodzieje?” w kontekście polityki rolnej i handlowej.

  30. 2025 – rolnicy popierają kandydata PiS, Karola Nawrockiego.


Pytania o mechanizmy społeczne

Patrząc na to zestawienie, trudno nie zadać kilku fundamentalnych pytań:

  1. Skuteczność propagandy
    Czy aparat medialny PiS był na tyle potężny, że zdołał przekonać rolników, iż za decyzje podejmowane przez rządy Morawieckiego i Szydło odpowiada… Donald Tusk? "Wina Tuska" to aksjomat? 

  2. Wyparcie faktów
    Czy mamy do czynienia z masową amnezją? A może lojalność partyjna i ideologiczna okazała się silniejsza niż realne doświadczenie ekonomiczne, dbałość o własny interes? 

  3. Tożsamość kontra interes
    Dlaczego grupa zawodowa, która szczególnie mocno ucierpiała wskutek opieszałości rządu w 2022 roku, dziś protestuje ramię w ramię z autorami tamtych zaniedbań?
    Dlaczego protestuje razem z tymi, którzy nas wpakowali w Zielony Ład i umowę Mercosur?

Czy polska wieś stała się zakładnikiem własnych emocji?

A może po prostu polityczny cynizm wygrał z logiczną analizą faktów?


 

czwartek, 1 stycznia 2026

Trump dąży do zastąpienia współpracy międzynarodowej narzędziami presji militarnej i ekonomicznej.


Polityka Donalda Trumpa znacząco wpłynęła na postrzeganie Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Jego podejście, oparte na haśle „America First” („Ameryka przede wszystkim”), doprowadziło do wyraźnej erozji zdolności USA do pozyskiwania sojuszników oraz wywierania wpływu poprzez atrakcyjność własnej kultury, wartości wolnościowych i demokratycznych oraz polityki zagranicznej.

Trump dąży do zastąpienia współpracy międzynarodowej narzędziami przymusu militarnego i ekonomicznego.

Jednym z przykładów tej strategii jest Wenezuela. Z jednej strony administracja Trumpa obaliła tamtejszego dyktatora, z drugiej zaś prezydent bezwstydnie flirtuje ze zbrodniarzem wojennym i ludobójcą – Władimirem Putinem.

Trump otwarcie mówił, że amerykańskie koncerny naftowe będą „pompować” wenezuelską ropę, a sama Wenezuela ma być de facto zarządzana przez USA – czyli okupowana – do momentu stworzenia „odpowiedniego” rządu. W praktyce oznaczało to próbę cofnięcia historii i sprowadzenia kraju do roli nowoczesnej republiki bananowej: państwa formalnie niepodległego, lecz realnie podporządkowanego obcym interesom gospodarczym i politycznym.

Transakcyjna logika jest szczególnie wyraźnie widoczna w podejściu do Korei Północnej. Dyktator tego państwa doprowadza własny naród do skrajnej nędzy i zagłady — i nic. Brakuje realnej reakcji ze strony Trumpa, ponieważ Korea Północna nie posiada ropy, nie dysponuje zasobami, które można by łatwo wykorzystać biznesowo, ani nie stanowi rynku atrakcyjnego dla amerykańskiego kapitał.

Konsekwencje tak prowadzonej polityki mogą być dalekosiężne i niebezpieczne:

doprowadzą do stopniowego przejmowania wpływów w świecie - poza USA - przez Chiny – aż w końcu i one same staną się celem podobnej presji;

utrwalą akceptację rozwiązywania sporów międzynarodowych siłą. Jeśli w ten sposób relatywizuje się prawo międzynarodowe, rodzi się pytanie: jak długo Tajwan pozostanie suwerennym państwem? Skoro Trump może ignorować agresję i systemowe łamanie praw człowieka, dlaczego Putin miałby czuć się jakimikolwiek normami ograniczony?
A Grenlandia? Meksyk? Kolumbia? 

sprzyjać będą odrodzeniu tendencji autorytarnych i dyktatorskich – na wzór trumpizmu – także w państwach o ugruntowanych tradycjach demokratycznych;

przyczynią się do powrotu neokolonialnej polityki mocarstw imperialnych wobec słabszych państw, włącznie z Polską;

doprowadzą do rozpadu sojuszu transatlantyckiego – w tym zakresie Trump i Putin działają de facto ręka w rękę;

• wreszcie: przyspieszą ostateczny upadek wartości, etyki i moralności w polityce międzynarodowej.


1. Izolacjonizm i wycofywanie się z umów międzynarodowych

Decyzje o opuszczaniu kluczowych porozumień międzynarodowych podważyły wiarygodność USA jako stabilnego partnera oraz osłabiły ich pozycję lidera globalnego porządku.

2. Transakcyjne podejście do dyplomacji

Trump postrzegał relacje międzynarodowe w kategoriach czysto biznesowych – jako bilans zysków i strat. Takie podejście osłabiło tradycyjne sojusze, m.in. z państwami NATO i Unią Europejską, a także zniechęciło kraje, które dotąd widziały w USA strażnika wartości demokratycznych. W efekcie otworzyło to przestrzeń dla rządów autorytarnych w świecie dotychczas uznawanym za demokratyczny.

3. Wizerunek przywództwa

Chaotyczna i konfrontacyjna retoryka prezydenta oraz podważanie instytucji demokratycznych negatywnie wpłynęły na atrakcyjność „amerykańskiego modelu” w oczach światowej opinii publicznej.

4. Osłabienie „magnesu edukacyjnego”

Restrykcje wizowe i antyimigrancka retoryka doprowadziły do spadku liczby zagranicznych studentów oraz specjalistów w USA, ograniczając możliwość kształtowania proamerykańskich elit w innych krajach.

5. Erozja dyplomacji rozwojowej

Cięcia w pomocy zagranicznej pozbawiły Stany Zjednoczone istotnych narzędzi wpływu w państwach rozwijających się.

Dążąc do wzmocnienia pozycji USA poprzez twardą siłę i naciski ekonomiczne, administracja Trumpa w praktyce osłabiła prestiż oraz moralne przywództwo Stanów Zjednoczonych na świecie. W efekcie tam, gdzie USA rezygnowały z aktywnej obecności – czy to w instytucjach międzynarodowych, czy w poszczególnych regionach – oraz tam, gdzie tracą zaufanie, wchodzą Chiny ze swoją alternatywną ofertą.

Uczmy się jeść pałeczkami.

Czy prorosyjska postawa Donalda Trumpa na Ukrainę powinna dziwić?


Czy prorosyjska postawa Donalda Trumpa wobec pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę powinna dziwić?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto przypomnieć jego pierwszą kadencję (2017–2021). Już wtedy relacje Trumpa z Putinem powszechnie określano mianem specyficznej „przyjaźni”. Trump wielokrotnie i publicznie:

• chwalił Putina jako „silnego i wspaniałego przywódcę”,

• podkreślał, że „wspaniale się dogadują”,

• kwestionował ustalenia amerykańskich służb wywiadowczych dotyczące rosyjskiej ingerencji w wybory w 2016 roku, ingerencji na jego korzyść,

• konsekwentnie unikał bezpośredniej krytyki Kremla.

Kulminacyjnym momentem była konferencja w Helsinkach (2018), podczas której Trump, stojąc u boku Putina, zasugerował, że ufa zapewnieniom prezydenta Rosji bardziej niż raportom własnego wywiadu. Wywołało to falę krytyki nawet wewnątrz Partii Republikańskiej.

Istnieje jednak kluczowa różnica między tamtym okresem a dniem dzisiejszym. Wówczas Republikanie nie byli jeszcze partią w pełni izolacjonistyczną. Gabinet Trumpa tworzyli ludzie reprezentujący tradycyjną linię USA jako „strażnika demokracji”:

1. John Bolton (doradca ds. bezpieczeństwa narodowego) – zwolennik twardej polityki wobec Rosji

2. John Kelly (szef sztabu Białego Domu) – generał dbający o procedury i stabilność państwa.

To oni – wraz z innymi urzędnikami – stanowili bezpiecznik, który powstrzymywał nieprzewidywalne impulsy Trumpa i dbał o to, by globalny układ sił nie został wywrócony do góry nogami, by agresywne działania Rosji spotykały się z sankcjami. 

W obecnej kadencji sytuacja wygląda inaczej: ruch MAGA zdominował Partię Republikańską, a Trump otoczył się lojalistami popieprzonymi jak on sam. , co usuwa dotychczasowe bariery w polityce zagranicznej USA.  Wizja, że Donald Trump, Władimir Putin i  Xi Jinping podzielą i podporządkują świat nie jest już absurdalna.